sobota, 20 września 2014

Rozdział 14

-Hallo?- przyłożyłem telefon do ucha pakując farbę do bagażnika
- Elo Nialler.!
- No siemka Lou. Co tam?
- Chciałem ci tylko przypomnieć że jutro mamy próby przed koncertem wcześniej więc bądź o 9.00 gotowy to podjedziemy po ciebie.- kurrrrrr..de , na śmierć zapomniałem o koncercie, a miałem pomóc Jessi przy malowaniu. Fuck!
-Ymm.. jasne, spoko.
-Zapomniałeś prawda?- usłyszałem cichy śmiech w słuchawce.
- Nie,poprostu wyleciało mi chwilowo z głowy. Miałem dużo spraw ostatnio na głowie i..
-Chyba wiem kim jest ta twoja sprawa.- zachichotałem
- Dobra masz mnie. Do jutra.
- Narazie.

Hmm.. i co ja teraz jej powiem.?

        ~~.~~

-Niall żartujesz sobie prawda?- krzyknęła zdenerwowana brunetka.
- No przepraszam, zapomniałem o tym.- próbowałem się tłumaczyć lecz u niej to nie przejdzie.
- Mieliśmy iść jutro wybierać meble do mieszkania. I.. i malować mój pokój a ty co? Wystawiasz mnie.
- No skarbie nie gniewaj się, pójdziesz z Anią.
- Anka jutro ma cały dzień zawalony bo opiekuje się synem sąsiadki.
- No to nie wiem, znajdź sobie kogoś.
- Oo na prawdę! najłatwiej powiedzieć co.? Dobra a idź ty wogóle..- machnęła ręką, podeszła do drzwi i je otworzyła.- Do widzenia.
- Jessi nie wyrzucaj mnie.- stanąłem przed mnią robiąc proszącą minę.
- Panu już dzisiaj dziękujemy. Dobranoc.
-Jess..- zacząłem
- Pa.- po woli wyszedłem, usłyszałem głośny trzask drzwi.
- Proszę porozmawiajmy.- pukałem lecz na nic, jestem skończony (...)

  *** Oczami Jessici ***

Wkurzona rzuciłam się na łóżko, znaczy materac. Ygrr.. a tak się cieszyłam z tego dnia, tak chciałam żeby pomógł mi wybrać wszystko.

Pfff.. frajer.!

Wyciągnęłam z pod poduszki iPhona i wybrałam numer Hazzy. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Cześć piękna.- jak zwykle szarmancki xd
- Cześć, masz chwile? odpowiedziałam smutnym tonem.
- Jasne że mam. Właśnie jem kolację,a coś się stało.?- zapytał czule.
- Mam wielkiego doła Harry! i jeszcze dodatkowo okres mi się zaczął.! Tragedia.- wykrzyczałam wbijają pięści w poduszkę.
- Oo widze że kiepsko jest chyba.. Wpaść do ciebie.?
- Tak. Albo poczekaj.. co masz na kolacje?
- Musli czekoladowo-bananowo-orzechowe.
- Wiesz, to ja do ciebie przyjde.
- Okey.- zaśmiał się.- W takim razie czekam.

** 10 min później **

(  Din Don ..) po chwili w drzwiach stanął Harry w dresie i białym T- shirt- cie.
- Mogę? - spytałam wybiając jakiś rytm na deskorolce.
- Zapraszam.- skinął ręką na znak wym weszła do środka. Zrobiłam kilkanaście kroków i wszystko rzucając na ziemię, padłam twarzą  na mięciutką kanapę. Tego mi brakowało. Nie to co ten materac ;-; .
- Chyba dużego masz tego doła.- stwierdził siadając na fotele na przeciwko.
- Nawet nie pytaj (...).- podniosłam się i usiadłam po turecku.
- To może ja zrobie nam gorącej czekolady co?.- potarł energicznie dłońmi i poszeł w stronę kuchni. Po chwili sflaczała wstałam i poszłam usiąść przy blacie. Wspiełam się na wysokie krzesło, i łokciem oparłam głowę przyglądając się co  Harry robi. Zauważyłam obok siebie miskę z musli więc bez problemu zaczęłam jeść.
- Smacznego.- skomentował z uśmiechem brunet zerkając za siebie.
-Moge?
- Jasne.

Po około 5 minutach poszliśmy do Hazzy pokoju. Włączyliśmy tv, zapaliliśmy lampkę i delektowaliśmy się słodką czekoladą.
- Opowiesz mi co się stało.?- odłożyłam kubek na szafkę.
- Na głodnego nie dam rady.- stwierdziłam opierając się plecami o poduszkę, podciągając kolana do brody.
- Al.. dobra nie ważne.- zaśmiał się.- Pizza?- spytał chwytając telefon i wybierając numer.
- Mhmm..

- Dziś Niall mnie strasznie wkurzył.- rzekłam z napchaną buzią.
- A to o niego chodzi.- Harry przeczesał włosy.
-Obiecał mi że jutro pójdzie ze mną pomóc wybrać mi meble, ale oczywiście zapomniał że macie jutro koncert.
-Nie przejmuj się on zawsze zapomina, dlatego zawsze dzień przed dzwoni do niego Louis i przypomina mu.
-  Ale obiecał mi!
- Jess taka praca.- prychnęłam wywracając oczami.- Oj nie gniewaj się na niego. On tak ma.- smyrnął mnie nogą. Haha głupek.
- Przemyśle to ale nic nie obiecuje.- zachichotałam, a Styles uśmiechnął się ukazując swoje śmieszne dołki na policzkach.-  Wiesz dzięki że mogłam do ciebie przyjść.
- Jessi .. wiesz że możesz zawsze wpadać.
- Dzięki.- przytuliłam się do niego. Miło jest tak gdy ktoś cię wyciąknie z doła.
-  Dobra która to godzina.?- podniosłam się i przeszukałam wszystkie kieszenie. Aha świetnie nie zabrałam telefonu z domu.
- Masz zegarek?- Harry wyciągnął iPhona i sprawdził godzinę.
- 01:13 . omg posiedziałam sobie.
- Wow zasiedziałam się u ciebie. Dobra to ja lece.- wyszłam z pokoju idąc w stronę drzwi wyjściowych.
- Hola hola nie ma mowy. Ja o tej godzinie cię nie puszcze samej wracać do domu.
- Bez przesady. Jestem już dorosła.- fajnie to brzmi.
- Jessica jest dużo bandytów o tej porze. Zostaniesz u mnie na noc a rano cię odwiazę.
- Styles..- wypuściłam głośno powietrze. Czemu oni mnie traktują jak jaką małolate?! to denerwujące jest. Z resztą nie mam dalego do domu.
-Zapraszam panią na salony.- zaciągnął mnie za sobą do pokoju,.ogarneliśmy burdel z łóżka .. znaczy zrzuciliśmy wszystko na ziemie. Tak szybciej.
- Zdejmij bluzę bo będzie ci gorąco.- tak też zrobiłem. Faktycznie było trochę ciepło.
- Ja ide pod prysznic. Jak chcesz weź sobie z garderoby jakąś koszulkę. - pokiwałam głową.- Zaraz wracam.- Hazza poszedł do łazienki, ja w tym czasie udałam się po bluzkę. Wzięłam zwykłą białą z wyszytymi literami H.S , czyli ogółem wiadomo kogo czyja jest. Szybko zjęłam swoją bluzkę i włożyłam nową, wkadując ją w dzinsowe spodenki. Weszłam na łóżko, przykryłam się kordełką. Za jakiś czas do pokoju wszedł Harold z mokrą głową.
- Harry Harry mogę ci zrobić koczka ? - wyszczerzyłam się niczy małe dziecko.
- No nie wiem..- przeczesał mokre loki.
- Plisa.- pokręcił głową, usiadł na łóżku do mnie tyłem. Czyli zgodził się. Wyplątałam się migiem z kołdry i dorwałam się do włosów. Zaczesałam je do tyłu i upiełam z sweetaśnego koczka. Zdjęłam zębami z nadgarstka gumkę i mocno związałam.
- Gotowe.- brunek wstał i przejrzał się w lustrze.
- Ej wyglądam jak pajac.
- Nieprawda.- dźgnęłam go w bok.- Wyglądasz uroczo, tak inaczej. No to mamy nową fryzure na koncert.
- Ooo nie, nigdy w życiu. -napuszył poduszkę, wszedł pod kołdrę i zaczął coś pisać na telefonie.
- Olewasz mnie?- warknęłam siadając mu na nogach.
- Nie wcale.- wiedziałam jak kącik ust podnosi mu się do góry.
- Z kim tak zawzięcie piszesz co ?- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- Z Paulem.- odpowiedział krótko. Ta yhm na pewno uwierze. Wyrwałam mu szybko telefon , zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam do salonu. Harry czym prędzej zerwał się z łóżka i pobiegł za mną. Zaczęłam piszczeć i śmiać się równocześnie na całego. Gdy już byłam u celu znaczy balkonu by móc zamknąć się i poczytać wiadomości dorwał mnie.
- Rączki przy sobie.!- krzyczałam.- To podchodzi już pod molestowanie seksualne Styles.!- chichrałam się chowając urządzenie za plecami.
-Komórka.- wyciągnął rękę.
- Pod warunkiem że jutro wystąpisz w koczku.- nie dałam za wygraną. Harry prychnął cicho.
- Zgoda.- rzuciłam mu iPhone i ominęłam go potrącając go ramieniem.
- Dla jasności, odpisz jej że lepsza jest ta turkusowa z kokardką.- jego mina bezcenna. Wróciłam do łóżka i zgasiłam lampkę po swojej stronie. Za chwile przyszedł loczek i w ciszy położył się obok chowając telefon pod poduszkę. Cisza pomiędzy nami trwała, patrzyliśmy się oboj w ten sam punkt. Sufit.
- Pff.. od kiedy Paul ma na imię Claudia co?.- nie nie mogłam się powstrzymać. Dusiłam w sobie cichy śmiech, z resztą Harry też.
- A od kiedy nie mówi się że się ma tatuaż?- złapał mój nadgarstek oglądając napis.
- Od teraz.- odkręciłam się w jego stronę.
- Bolało cię?
- Noo bardzo, nie wiem jak ty to wytrzymujesz..

Całą noc z Haroldem prawie przegadaliśmy, dopuki nie usneliśmy. Z samego rana obudziło mnie znienawidzone " Titititit... Titititit... Titititit... Titititit... "
- Przeklęty zegarek!.- sapnęłam wyciągając z pod kołdry rękę i na macka szukając piszczącego budzika. Niechcący zbyt mocno go puknęłam no i.. spadł sobie na podłogę. Natychmiastowo się ocknęłam. Szybko zeszłam na podłogę, ukicnęłam i próbowałam złożyć rozsypane kawałki.- Fajnie Harry mnie zabije.- właśnie Harry. Spojrzałam na drugą połówkę łóżka. Pustka. Czyżby uciekł ode mnie. Usłyszałam cichy hałas na korytarzu. Otworzyłam drzwi i wyszłam z pokoju. Nikogo nie było, po zapachu poczułam coś z kuchni. Na boso poszłam za zapachem. Harry już ubrany stał przy kuchni i nakładał jajecznice na talerz. Poranny ptaszek.
- Zabijesz mnie gdy ci powiem że twój piszczący budzik nie żyje.? - usiadłam na przy blacie na krześle. Brunet wyciągnął z szafki szklankę i nalał do środka soku, śmiejąc się przy tym.
- I tak miałem zamiar to zrobić, ale widzę że mnie wyręczyłaś.- położył przede mną talerz i obok szklankę z sokiem.- Masz wcinaj , ja idę umyć zęby.

Posłusznie napełniłam swój brzuś jejeczniczką i włożyłam naczynia do zmywary. Harry przyszedł więc mogliśmy już jechać. Założyłam na nogi miętowe Vansy a Hazza czerwone Conversy. Gdy byliśmy już pod moim apartamentowcem szybko wyskoczyłam z samochodu i popędziłam na górę żeby nikt nie widział. Rzuciłam rzeczy na panele pod wieszakiem i doszłam do lodówki po wodę. Wziełam kilka łyków i schowałam z powrotem, powędrowałam do pokoju z kartonu wyjęłam niebieską sukienkę z numerem 73, a następnie poszłam  pod prysznic.

Po godzinie 12:30 udałam się na miasto. Zjechałam windą na dół i chodnikiem szłam w stronę Oxford Street. Miałam zamiar iść zamówić meble ale po drodze zachciało mi się pić. Akurat w pobliżu znalazłam Starbucks Coffee. Przemierzyłam trzy schodki do góry i otworzyłam szklane drzwi. Jakoś niechcący się zamyśliłam i zderzyłam się z wychodzącym chłopakiem.
- Sorry.- powiedziałam szybko w ostatniej chwili zerkając na jego twarz. Skądś go kojarzyłam ale nie mogłam sobie przypomnieć. Pamiętam te charakterystyczne rysy twarzy ale skąd? Zamówiłam Frappe, zapłaciłam i wyszłam. Przechodząc przez park wyjęłam telefon by napisać smsa, w ekranie odbił mi się obraz z tułu. Ten chłopak szedł za mną.
Hah Jess przestań się wygłupiać.! Poprostu sobie idzie. Zrobiło to  się podejrzane gdy po pięciu minutach ciągłego skręcania on dalej za mną szedł. Ewidentnie mnie śledził. Skręciłam w lewo, gdzie było pełno drzew. Schowałam się szybko za pniem i czekałam aż on też tu skręci. Gdy go zobaczyłam a on zbliżał się bliżej rozglądając się dookoła, złapałam go za koszulkę i przystawiłam do drzewa.
- Czemu mnie śledzisz!- powiedziałam groźnym tonem. Brunet uniusł lekko ręce do góry i zaczął się śmiać , marsząc przy tym zabawnie nosek. Jestem pewna że to znam skądś.- Odpowiadaj jak pytam!
- Chciałem się upewnić czy to na pewno ty.- że co ? co on gada?
-Możesz do rzeczy.?
- Nie poznajesz mnie.?- uśmiechnął się zdejmując moją rękę z jego koszulki.- A pamiętasz jak tańczyliśmy " I love Dance Dance Dance oooou.. "
- OH MY GOD !!  - wiedziałam że go kojarze.- O Boże to nie dowiary! Moose. Omg Omg Omg..- zaczęłam piszczeć z radości, ale przytkał mi buzie.
- Nie krzycz wariatko.- wyszczerzył się , przechodzący ludzie gapili się na nas jak na wariatów
-Teraz to chyba nie Moose tylko  Adam G Sevani.. - luknęłam go od góry do dołu aż złapałam się za twarz, nie mogłam w to uwierzyć że po tylu latach go znów spotkałam.- Zmieniłeś się strasznie.
- Hah i kto to mówi.- dźgnął mnie w brzuch.- Powiedz mi od kiedy ty wogóle nosisz sukienki i rozpuszczone włosy co?.- zabawny jak kiedyś.- Ja pamiętam cię zupełnie inaczej.
- Błagam nie.- schodałam twarz w dłoniach.
- O tak.. spodnie, zwykły t-shirt, zero biżuterii ani ozdób i dwie kitki na dłowie, dodatkowo sportowe buty i ..
- Piłka.- powiedzieliśmy razem w tym samym momencie, kręciłam głową śmiejąc się.
- Kochałem cię za to.- dodał.- A teraz wyglądasz .. jak modelka. Wydoroślałaś.
- Nie dowiary jak my się długo nie widzieliśmy.. Ile to już będzie ? osi..
- Osiem lat.
-I to wszystko przez twoją przeprowadzkę do San Diego .O Boże .
- Teraz na stałe mieszkam w Los Angeles.
- Wow, i czym się zajmujesz. Dalej taniec?- uśmiechnęłam się
- Nie zrezygnowałbym z tego. Jestem tancerzem. Mam własne studia tańca ale często bywam w sudio rodziców. Wiesz mami synuś.- Adama rodzice też są profesjonalnymi tancerzami, dlatego wyjechali z UK
- Niesamowite.
- A ty co.? Taniec?- spojrzał na mnie
- Nie już nie. Zamierzam iść na studia.
- A kierunek.?
- Dziennikarstwo.
- Nowy talent?
- Na pewno. Co tu robisz?
- Wiesz , trzeba było kiedyś odwiedzić rodzinne miasto. Londyn piękna rzecz.
- Pewnie.
- Jessica nie rozumiem jak mogłaś skończyć z tańcem. Byłaś fantastyczna, uwielbiałem twój taniec.
- Teraz to chyba nawet szpagatu nie zrobie.
- No błagam. A ty gdzie się wybierasz.?- zapytał
- Ymmm.. idę wybrać meble do mieszkania.
- Marzyłaś zawsze o własnym
-Noo.- zachichotałam cicho poprawiając włosy.
- Wyglądasz pięknie.- stwierdził chowając ręce do tylnich kieszeń spodni.
- Moose. O nie sorry nie chciałam!- - Nic się nie stało. Dawno nikt tak do mnie nie mówił. - spojrzałam na niego.- Brakowało mo tego
- Ooo..- uściskałam go mocno wieszając się na nim, dosłownie.- Pomożesz mi wybrać meble prawda?
- Z miłą chęcią.

       ~~~.~~~

- Ej a tu to co?- wskazałam na część nie pomalowanej ściany.
- Ym.. tu to ty.- zrobił głupawą minę. Jak mi brakowało tej jego energii. Malując mój pokój oczywiście na miętowo, cały czas się śmieliśmy tańczyliśmy wygłupialiśmy , normalnie coś strasznego xd.
- A wiesz że ja nosze w portfelu to nasze zdjęcię z przed szkoły co twoja mama nam robiła.
- Ooh really?! - podniusł się
ukazując szereg bielusich zębów.
-Pokaże ci.- pobiegłam szybko po torebkę, z portmonetki wyjęłam zdjęcie wręczając mu. Patrząc się na fotografie uśmiechnął się suodko.
- Wyszedłem tu jak..
- Łosiu.- wyprzedziłam go podnosząc pędzel i kończąc malowanie.
- Dokładnie tak. Jej ale wspomnienia.
- Hoho ja z tobą mam dużo wspomnień i to nie zawsze tych dobrych.- rzekłam marsząc brwi.
-Tak a na przykład jakich?
- Hmmm może to jak mnie wystawiłeś raz na bal a raz na Halloween. A wtedy mieliśmy się przebrać za bliźniaczki Olsen.
- Pamiętam to, no ale przepraszałem cię za to.
-No niby tak..- powiedziałam od niechcenia. Moose podszedł do mnie wtedy gdy byłam odwrócona i maznął mnie pędzelkiem po nosie.
- Ooo nie żyjesz! .- uciekł do salonu , złapałam pędzel i pobiedłam za nim. Dorwałam go i powaliłam go na ziemie, choć nie wiem jakim cudem ;D. Usiadłam mu na brzuchu i śmiejąc się mazałam mu twarz na miętowo.
- Siema Jess wróciliśmy.!- w drzwiach stanęli chłopcy. Upss..
- Trochę nie zręczna sytuacja.- dmuchnęłam do góry opadające włosy.
- Trochę.- Louis powstrzymywał się od wybuchu śmiechem, tak samo jak reszta .. oprócz blondyna bo mu chyba nie było do śmiechu.
- Jessi mogłabyś.- Adam klepnął mnie bym z niego zeszła.
-A jasne.- wyszliśmy na idiotów, a przede wszystkim ja . No nie (...)
- Cześć jestem Adam ale możecie mówić mi Moose.- przedstawił się chłopakom. Spojrzałam ukradkiem na Nialla którego mina nie okazywała rzadnych uczuć. I co teraz. ?
- To ja może ten.. pójdę się umyć do łazienki.- reszta rozsiadła się na kanapie przed telewizorem.
- Niall mogę cię prosić na słówko?

Zabrałam Horana do pustego pokoju żeby nikt nas nie słyszał.- Nie wiem jak zacząć.. na pewno to nie jest tak jak myślisz. - pokręcił głową jednocześnie drapiąc się po karku.
- To słucham.- skrzyżował ręce na klatce.
- Moos to mój dawny przyjaciel. Nie widzieliśmy się bardzo dawno a dziś akurat przypadkiem się spotkaliśmy. Porozmawialiśmy trochę, zamówił ze mną meble, a potem zasugerował że pomoże mi pomalować pokój. Nie chce żebyś go od razu znienawodził za to że zastaliście nas w.. dziwnej sytuacji. Przecież wiesz że nie zrobiłabym ci tego.- pogłaskałam go po policzku i zmusiłam by spojrzał się mi w oczy.- Nie obrażaj się na mnie. - uśmiechnęłam się do niego, odwzajemnił to. Ujął dłońmi moją twarz i czule pocałował zagryzając moją wargę.
- Za bardzo zależy mi na tobie żeby gniewać się na ciebie skarbie. To co powiedział było takie .. prawdziwe. Wiem że on nie chce ukrywać naszego związku, z resztą ja chyba też już nie. Niech inni mówią sobie co chcą mam to w dupie, ważne by Niall by szczęśliwy.
- Idziemy.?- zaplotłam mocno nasze dłonie, jego źrenice momentalnie się powiększył a czarujący uśmiech zagościł mu na twarzy.
- Jasne.- wyszliśmy z pokoju trzymając się za ręce (...)

 

________________________________           Elo Żabule ! :D Rozdział nie jest długości jakiej jak poprzedni ale też nie jest taki krótki. Pisałam go 2 noce ! xx Pisząc tą oraz poprzednią notkę weny dodawała mi piosenka Fireproof chłopców. Nowa i już taka boska. Może ktoś z was domyślił się po tatuażu Horanka i Jessi. Dobra ja lecę do sql ;D trzymajcie się gorąco ;p PROSZĘ O KOMENTARZE ;3

Rozdział 13

Nienawidze kiedy przychodzi dzień moich urodzin. Wszyscy są wtedy tacy milusi i i udają kogoś kim nie są, lecz na ten dzień czekałam całe osiemnaście lat, ale czym ja się łudziłam? dzień jak co dzień. Wstała, umyłam się, umalowałam się, ubrałam i wysuszyłam głowę. A uwierzyć że mam już osiemnaście lat (...)
Założyłam na nogi białe conversy i zeszłam po schodach na dół, od razu było słychać donośny dzwięk telewizora. Weszłam do salonu , ujrzałam tylko włączone głośne urządzenie, dalej poszłam do przed pokoju, tu też nic. Gdzie podziali się wszyscy? Czyżby ufo? Fajnie by było ale może chociaż po śniadaniu? O boże ale ja jestem wredna dla rodzinki xd No nic , korytarzem potuptałam do kuchni podśpiewując sobie coś pod nosem.
- Wszystkiego Najlepszego!!! - dosłownie dostałam szoku termicznego, rodzice wyskoczyli raptownie z kuchni a Lucy trzymała w rękach mały tort z wielką liczbą 18 .
- Wszystkiego najlepszego córeczko, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki.- zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech, pomyślałam życzenie i.. wypuściłam mocno nagromadzone w buzi powietrze zmuchując świeczki. Moje życzenie było oczywiście własne mieszkanie, jak żeby inaczej.- Dobrze, a teraz prezent.- tata wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko z granatową kokardką, otworzyłam i (...)
- Omg ! Omg! Nie wierze ,serio?!? Omg.- zaczęłam podskakiwać do góry jak dziecko. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam AŻ tak szczęśliwa. W pudełku był klucze do mieszkania. MOJEGO WŁASNEGO MIESZKANIA! No nie do pojęcia.. masakra xd
- Ubieraj się szybko to pojedziemy i zobaczysz swój nowy domek.- rzekła uśmiechnięta ma mamusia. Długo nie musiała mi powtarzać. Szybko poleciałam na górę włożyłam obojętnie co na siebie i pojechaliśmy. Wielkim moim zdziwiedziem, mega zdziwieniem było to że apartament w którym miałam zamieszkać znajdował się dwie przecznice dalej od Nialla, czyli może nie całe 10 min?. Hah czyżby przypadek ? Niesądzę ;D
Wysiedliśmy z auta i udaliśmy się od razu do mojego mieszkania. Jak to fajnie brzmi mojego mieszkania. Pojechaliśmy windą a górę, tak miałam na samej praktycznie górze. Korytarz albo jak to się tam mówi był dłuuuugi, ale w końcu znaleźliśmy pokój 369 ^^ . Mój numerek xd . Po prostu już sikałam żeby tam wejść, zobaczyć, obejrzeć i ZAMIESZKAĆ. Nadeszła długo oczekiwana chwila.. weszłam do swojego mieszkania, wszędzie kolorowo , jedynie co było białe i nieurządzone to mój pokój. Rodzice stwierdzili że to jest miejce moje, w którym ja będę przebywać i że ja mam sobie go sama pomalować i urządzić tak jak ja chcę. Po oglądnięciu wszystkiego wróciliśmy do domu, zamówiliśmy firmę transportową i wszystkie moje rzeczy zostały przewiedzione do nowego mieszkanka. Gdy rodzice już pojechali i wszyscy ci panowie, przecisnęłam się przez pudła których były tysiące milionów, walających się po prostu wszędzie, i udałam się do łazienki pod prysznic. Otóż organizujemy z Niallem dziś nasze urodziny w klubie, takie podwójne jego 21 a moje 18 . Impreza jest tak podzielona że i ja zapraszam swoich gości i on, znaczy przeważnie większością u niego będą gwiazdy itd. typu Olly Murs albo Justin Bieber. Gdy pomyślę że taki Jus będzie uczestniczył w moich urodzinach, to staje się nierealne jak to że przyjaźnię się z walniętym Niallem Horanem z One Direction. Na prawdę gdy poznałam jego i tych jego zabawnych kumpli moje życie obróciło się o 360 stopni. To wręcz kosmos.
Owinięta w bieluśki ręcznik poszłam w poszukiwaniu mojej dzisiejszej kreacji. Obleciałam kilka kartonów i może po jakiś piętnastu minutach ciężkiego wysiłku znalazłam ją. Popędziłam szybko do łazienki wysuszyć głowę, potem wróciłam do pokoju zrobić makijaż i się ubrać. Spojrzałam na wyświetlacz ekranu, 18:09, a o 20:00 zaczyna się impreza a muszę być wcześniej za nim tam dojde etp. Dobrałam na koniec odpowiednią biżuterię, zabrałam małą kopertówkę i ruszyłam w stronę wyjścia. Zamknęłam drzwi a następnie windą zjechałam na dół.
Lało jak nie wiem co. Byłam już praktycznie przed samiusieńkim klubem, gdy jakiś baran ochlapał mnie.! Centralnie we mnie, w moją jaśniutką sukienkę. Kurwa !!
- Idiotaaaa!!!- wrzasnęłam na cały głos. I co ja teraz zrobie?! Jedynym ratunkiem chyba był Horan. Jeden, drugi sygnał odebrał..
- Halo.?
- Niall jakiś palant mnie ochlapał kurwa! Rozumiesz to?! Cała jestem mokra, leje się ze mnie.. Proszę zabierz mnie z tond..- po drugiej stronie usłyszałam cichy śmiech albo mi się wydawało.
- Gdzie jesteś ?
- Na Streeder Wood.
- Ok zaraz będę nie ruszaj się nigdzie.- haha żart? upierdzielona mam tak iść (...)
-Od kiedy tu mieszkasz?- spytał blondyn rozglądając się po mieszkaniu.
- Ym no jeszcze nie mieszkam, dziś dopiero je dostałam od rodziców.
- Mam nadzieję że będzie parapetówa.- zaśmiał się
- No ba..- prychnęłam próbując zasunąć z tyłu suwak od sukienki.Grrr nie nawidze tego.- Niall choć na chwilę.
- Idę.- odpowiedział podążając i wchodząc do pokoju. Zauważyłam w jego oczach błysk, taki uroczy błysk.
- Zasuniesz?- odwróciłam się plecami, złapałam włosy w garć i podniosłam do góry, Niall podszedł do mnie i po woli zaunął. Przeszedł mnie dreszcz ale miły dreszcz gdy poczułam jego oddech na karku.
- Tak działam na ciebie?- wychrypiał mi do ucha. Fuck zauważył..!
- Głupi jesteś.- odskoczyłam od niego.- Po prostu mam otwarte okno.- przewróciłam oczami a następnie szybko zamknęłam okno udając że nic się przed chwilą nie wydarzyło.- Spóźnimy się do klubu.
- Racja.- podrapał się po głowi rozczochrując swoje farbowane, blond herki. Na tan widok od razu wkradł mi się uśmieszek na twarz. Ooooh (...)
~~.~~
Tyle gwiazd,celebrytek, celebrytów jeszcze w życiu nie widziałam na własne oczy, i pomyśleć że wszyscy to znajomi Horana. Niedopomyślenia ale przecież on jest mega sławny nie to co ja, więc czym ja się tu dziwie. Dla niego to normalka.
Impreza trwała w najlepsze, wszyscy tańczyli pili śmiali się , po prostu najlepsza osiemnastka 4ever ! Na początku byłam troche spięta ale po trzecim czwartym piątym drinku to się zmieniło. Zaczęłam szaleć na parkiecie i wygłupiać się. Alkochol działa cuda.
Gdy przyszedł czas na tort przyszedł też czas na prezenty. Nie mam pojęcia jak ja się z tym zabiorę.
Na sale wjechał wielgaśmy tort. Miał on chyba pięć albo sześć pięter!
- Omg i kto to zje!?- zachichrałam łapiąc się za czoło.
- Oczywiści że ja! - krzyknął Niall przytulając mnie z butelką szampana.
- Fakt.- sapnęłam, Horan poczuł się w swoim świecie gdy dorwał torta na którym pisało
Wszystkiego Najlepszego Horanowie !! ;*
Naturalnie była to sprawka Anki, Zayna i Louisa bo to oni mieli się zająć tortem. Apropo Anki .. gdzie ona jest? Zestoczyłam z blatu i wbiłam się w tłum poszukiwając jej ale nigdzie panienki nie było. Zapewne szwęda się pijana gdzieś.. Dopiero pod końcem ją znalazłam pod ścianą całującą się z... wow wow wow.. Zaynem? Ahh tak ! wspominała coś że on się jej podoba no ale.. mniejsza z tym, szybcy są.
- Cześć skarby.- podeszłam do nich wieszając się na mulata szyi i całując go w policzek. Ania dostała wypieków na policzkach no bo przecież "przyłapałam" ich . - Tak trzymaj Zayn!.- zauważyłam w tłumie Louisa. Rozpędziłam się i wskoczyłam mu na plecy.
-Hejoo.-rzuciłam szczęśliwa łapiąc go za nos. Lou zaczął mnie gilgotać a raczej wbijać swoje paluchy w moje żebra, więc zeszłam z niego.
- To bolało!.- zrobiłam smutną minkę.
- To bolało!.- przedrzeźniał mnie udając zrobić tą samą mine co ja.
-Głupek.- zaśmiałam się. - A ten napis na torcie to przypadkiem nie twoja sprawka.?- zmróżyłam podejrzanie oczy.
- Ymm.. nieee (..) - oj nie umiesz kotku kłamać pomyślałam sobie.
- Dostaniesz za to po imprezie, zabaczysz.- pogroziłam mu palcem, na co on zrobił śmieszną mine.
- Ok, człowieki a teraz rozerwijmy się trochę!!- stanął na stoliczku i podniusł ręce do góry by wszyscy go zobaczyli. - A teraz gramy w butelkę!!- dokoła szum , wszyscy zaczęli krzyczeć. Zrobiliśmy ogromne koło na podłodze, dyskretnie szukałam Nialla ale nie było go tu. Zapewne był w drugiej części sali tańcząc z resztą ludzi. Jako pierwsza zaczęła kręcić Sophie dziewczyna Liama (za którą zbytnio nie przepadam,ale to szczegół) wypadło na Denise koleżankę Harrego. Wybrała pytanie, wiec musiała odpowiedzieć czy kiedykolwiek bzykała się w wodzie.. prychnęłam śmiechem gdy odpowiedziała TAK. Pierwsza myśl jaka przeszła mi do głowy to Haza, czy on przypadkiem nie był w to zamieszany ?:D
Jak ja coś pomyśle.. xd
Zabawa trawała w najlepsze. Każdy dowiedział się różnych ciekawych rzeczy o innych co było na prawdę zabawne. Potem przyszedł czas na zadania. Pierwsza w kolejce na którą wypadło była Lucy!. Tak się ucieszyłam że o mało co nie skręciłam kostki .
- Lucy Lucy Lucy i co ja mam ci dać,co? Może..- moja tajemnicza mowa wywołała u niej strach, a moj wzrok był niczym Bazyliszka.
- Nie! Nie odważysz się.!- powiedziała groźnym tonem, wiedziała o co chodzi.
- Naprawdę.?- wyszczerzyłam się, zawsze chciałam się jej odwdzięczyć za to jak naskarżyła kiedyś mojej pani że palimy fajki w szkolnym kiblu.. oj nie ujdzie jej to na sucho teraz.
- Lucy kochana , pokaż nam swoją myszkę na pośladku.- yeee to się razywa wyzwanie ^^.
- Nie żyjesz.- ostrzegła odkładając drinka na bar. Gdy pokazała wszystkim swoje znamie (?) tak to mogę chyba nazwać, złapała butelkę i mocno ją obruciła na stoliku, kręciła cię błyskawicznie dookoła aż po woli zwalniała i zatrzymała się na.. MNIE?!?!?!? o lol po mnie. (...)
- Jess a więc ty pokaż nam.-zrobiła chwilę przerwy.- swój taniec erotyczny który wymyśliłaś z Anką na urodziny Dominica.
Boom , gorąco buchnęło we mnie z ogromnym przyspieszeniem. Podeszłam do barmana wypiłam trzt shoty , poprawiłam włosy i zdjęłam bolerko, a następnie zdejmując szpilki weszłam na blat (...)
     *** Oczami Nialla ***
Świetnie się bawiłem, dopóki nie przyszedł Paul.
- Niall powinieneś to zobaczyć.- nic nie słyszałem, za głośno było.
- Co?!
- Powinieneś to zobaczyć!
- Nic nie słysze! - przewrócił oczami i kazał mi iść za nim. Wyrwaliśmy się z tłumu, podążałem dalej za Paulem. Gdy zatrzymaliśmy się przed klaszczącym tzw. murkiem zobaczyłem pół nagą Jessice tańczącą na stoliku.
- Oh My God..- powiedziałem sam do siebie. Co ona wyprawia?! - Sorry! sorry! z drogi..- kiedy znalazłem się przy stoliku złapałem Jess za nogi i rzuciłem ją na swój lewy bark.
- Niall puść mnie, tak dobrze mi szło.- zaczęła walić mnie po plecach ale ja byłem stanowszy. Udaliśmy się na zaplecze lokalu. Położyłem ją na skórzanej kanapie.
- Zostań tu. Masz się z tond nie ruszać, ja zaraz wracam.- szybko pobiegłem do samochodu po swoje ubrania jakie wziąłem wrazie czego na przebranie. Gdy wróciłem Jess siedziała po turecku i bawiła się swoimi palcami.
- Trzymaj, ubieraj się.- dałem jej swoją białą bokserkę z napisem Kiss Me Baby , czarne rurki i białe do kostek converse-y. Popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Może zostawisz mnie samą ? chce się przebrać..
- Jessica , widziałem cię już w bieliźnie.- uśmiechnąłem się
- Co?!
- Właśnie w niej stoisz.- popatrzyła na siebie a po chwili przeniosła wzrok na mnie.
- Ha Ha bardzo śmieszne. Mądrala.- oparłem się o białą ściane i przyglądałem się jak zakłada koszulkę, spodnie a potem jak się męczy z butami a dokładnie sznurówkami.
-Niall pomóż mi.- westchnąłem cicho i pomogłem jej związać buty. Gdy spojrzała się w lusterko zaczęła narzekać, jak to ona xd
- Wyglądam jak jakaś ofiara losu.- fakt wyglądała zabawnie w za dużej bluzce wkasanej w spodnie, ale słodko.
- Wyglądasz po prostu jak zawsze.- zachichrałem
- Wiesz? wredny jesteś.
- Taka moja natura.
- Twoja natura jest już gorsza od twojej urody . Debil.-  zrobiła coś w podobie focha. Chyba ta "liposta" jej nie wyszła, wręcz przeciwnie.
- Przyznałaś właśnie że ci się podobam.
- Wcale że nie, byłeś jesteś i będziesz ohydny. Taka prawda Horanku.- podeszła i poklepała mnie po policzku.
- Widzę że musisz się przewietrzyć.- złapałem ją za rękę i myślą że wyjdziemy.
- Poczekaj, mam coś dla ciebie.- zawróciła , podeszła do wielkiego pudła które leżało koło kanapy.
-Proszę. Wszystkiego Najlepszego Horan.- wręczyła mi prezent, otworzyłem pudło i wyciągnąłem z niego gitarę. Była (...) na prawdę świetna.
-Odwróć ją.- szepnęła cicho. Na tyle był mały wygrawerowany napis : " Remember to never forget who you really are. Forever fireproof.. "
                                    N&J
Pamiętaj żeby nigdy nie zapomnieć kim naprawde jesteś. Na zawsze ognioodporny...
Przejechałem ręką napis i spojrzałem na Jess.
-Dziękuję ci bardzo. Nie mogłem wymarzyć sobie lepszego prezentu, dziękuję.
- Cieszę się że podoba ci się.- nie mogłem inaczej, musiałem ją przytulić.- Idziemy?- spytała
- Jasne.- założyłem gitarę i przekręciłem ją na plecy. Wyciągnąłem do niej rękę którą po chwili złapała i opuściliśmy lokal.
-Czemu tu stoimy.?- zapytała Jess popijając sok pomarańczowy.
- Jesteśmy na miejscu.- spojrzała na mnie.
- Niall żartujesz sobie prawda?
- Nie, Jessica mówię jak najbardziej serio, choć.- wyszliśmy do salonu z tatuażami. Na krześle siedział Thomas. Ma około pięćdziesiątki, to on robił chłopakom większą część tatuaży, bardzo spoko gość.
-Dobry wieczór dzieciaki.- powiedział rozbawiony podchodząc do nas i witając się.
- Jak się masz ?
- Nie narzekam narazie. Ale widzę że przyprowadziłeś mi piękną niewiaste.- on zawsze musi pożartować. Zdjąłem gitare i położyłem ją na ławie.
- Jest twoja.- puściłem jej rękę i lekko popchnąłem ją do przodu.
- Niall..-powiedziała rozpaczliwym głosem.
- Nie bój się on ci nic nie zrobi, oprócz tatuażu.- zaśmiałem się cicho i przytuliłem ją. Jej serce waliło jak oszalałe.
- Horan ja się boję, nie ja nie chce Niall proszę..- płakała mi w klatkę piersiową przytulając mnie z całej siły.- Proszę (...)
- Jessica to tylko pare ukuć, dasz radę.
- Pare ukuć? Chyba pardziesiąt ukuć! Nie chce proszę zabirz mnie z tond.
- Jessuś dasz radę.
- Boję się..
- To są twoje osiemnaste urodziny.
- A twoje dwudziestepierwsze. Zrobie gdy ty też sobie zrobisz.
- Ooo nie, nie zmusisz mnie.
-Jeżeli jesteś moim przyjacielem to zrobisz sobie.
- Jess zrozu..
- Zależy ci na mnie?
- Przecież wiesz że tak.
- To robimy razem takie same.- spojrzałem w jej zapłakane oczy, były śliczne jak zawsze. Moją odpowiedzią był uśmiech, od razu się rozpromieniła.
- Kocham Cię.- przytuliła mnie.
- To jaki chcesz tatuaż?- zpytałem
- Chce taki jaki tobie się podoba.
- Nie wiem. Nie myślałem o tatuażu narazie.
-Widzę Niall że sprawiłeś sobie nową gitarę.- rzekł Thomas oglądając sprzęt.
- Dostałem ją.
- Ktoś musiał mieć gust żeby taką wybrać.
- Oj musiał.- popatrzyłem się na brunetkę, która zarumieniła się (...) No właśnie gitara.! - Fireproof
- Co?
- Tatuaż.
- Ognioodporny? Serio?!- stwierdziła dziwną miną.
-A czemu by nie? To będzie pamiątka po urodzinach i będziemy wspominać to zawsze jak najlepiej...
Kiedy Thomas robił Jess tatuaż na prawym nadgarstu, cały czas ją trzymałem. Wiedziałem że się boi, a kiedy przyszedł czas na mnie miałem ochote zrezygnować ale mnie mogłem. By wyszło że nie zależy mi na niej. Gdy Thom zaczął wbijać pierwsze igły.... Fakt, bolało trochę. Zamknąłem oczy i oparłem głowę o zagłówek. Po chwili poczułem coś miłego. Otóż Jessika złapała mnie za rękę. Może to dziecinne ale dzięki temu mniej bolało..



~~~.~~~


- Są na prawdę super. - całą drogę Jess zachwalała jakie te tatuaże są cool, sweet itp. - Gdzie idziemy.?
-A gdzie chcesz iść.?- obiąłem ją w pasie
- Kierunek park.- zachichotała.
Usiedliśmy sobie na schodach koło stawiku. Dziś była pełnia i księżyc fantastycznie odbijał się w wodzie.
- Niall zagrasz mi coś.?
- Coś konkretnego.?
- Idź na spontana.- wyszczerzyła się. Wziąłem gitarę i zacząłem grać pierwsze słowa Rixtona - My and my broken heart.
http://m.youtube.com/?#/watch?v=vIym_eqNAJ8
Gdy skończyłem śpiewać zdjołem gitare i odłożyłem ją na bok. Zauważyłem w oczach Jess łzy.
- Hej, czemu płaczesz ? Nie podobało ci się? coś zrobiłem źle?
- Nie Niall.. to było piękne aż za piękne. Wiesz.. nie zasługujesz na te wszystkie plotki w gazetach, na te hejty ze strony przeważnie chłopakó itp..  ty zasługujesz na wszystko co jest najlepsze na świecie. Na dobro, szczęście, przyjaźń i tą jedyną prawdziwą miłość. Bardzo chciałabym żebyś był w pełni szczęśliwy, ta dziewczyna którą pokochasz a ona cie nie, to powiedz jest że jest najgłupszą idiotką na ziemi..- spóściła swój wzrok na buty i przytuliła się do mnie. - Nie wiem dlaczego to mówie. Może dlatego że dopiero teraz zauważyłam że jesteś wyjątkowy , nie jako piosenkarz i gwiazda popu ale jako normalny człowiek. Zwykły Niall Horan z Irlandii. Jesteś najlepszym przyjacielem ever.- nic nie odpowiedziałem, tylko ścisnąłem ją mocniej całują w czoło...
~~~.~~~
- Rozgość się. Tylko bym była ci wdzięczna gdybyś nie zabił się o te pudła. - Jess poszła do toalety wziąć prysznic a ja usiadłem sobie w jakimś pokoju gdzie na podłodze leżał materac i pościel. Zapewne to był jej pokój, jeszcze nieumeblowany. Biały troche taki dobijający kolor ale cóż. Położyłem się na poduszce,przymknąłem troche oczy tak na chwilkę i niespodziewanie przysnęło mi się. Zerwałem się na nogi dopiero wtedy gdy usłyszałem hałas tłuczącego się szkła. Szybko popędziłem do kuchni, na środku stała Jessica z całą czerwoną ręką i leżącymi dokoła niej kawałkami szkła.
-Boże Jess!.- podbiegłem do niej i szybko zabrałem ją z tam tond i zaniosłem ją do łazienki. Wsadziłem jej rękę pod zimną wodę. Cała umywalka była czerwona.
- Przepraszam , ja tylko chciałam zrobić herbaty.- powiedziała smurna patrząc się na rękę.
- Nie przepraszaj mnie , ale następnym razem bądź bardziej ostrożniejsza.
- Oj dobrze proszę pana.- uśmiechnąłem się pod nosem.
- Przestraszyłem się. Myślałem że może to było włamanie albo napad.
- I kto niby chciałby mnie porwać co?
- Nie wiem, może jakiś książe z bajki ?
- Mówiłeś że tacy nie istnieją.
- A może myliłem się.- mówiłem bandażując jej rękę.- Gotowe. Uśmiechnęła się szeroko i dała mi buziaka w policzek.
- Dziękuję ślicznie.- poszliśmy razem do pokoju z materacem i rzuciliśmy się na niego. Zaczeliśmy
opowiadać sobie różne historie z dzieciństwa i inne takie.
- Lubisz opowiadać swoje ciekawostki o sobie na wizji?
- Hmmm wiesz nigdy o tym nie myślałem. Mówie bo uważam że chyba inni tego potrzebują. Nasi fani wiedzą jakie było nasze życie kiedyś a jakie jest nasze życie teraz.
- Mam super pomysł.! zobaczymy ciekawostki o tobie w internecie, zobaczymy co inni mówią o tobie. Może dowiem się czegoś ciekawego czego mi nie powiedziałeś.
- Nie no błagam cię to głupota.
- No weź to zabawa, fajnie bedzie. Dobra poczekaj moment znajde..- wgapiała się zawzięcie w telefon zagryzając jednocześnie wargę. Fantastyczny widok serio. - O mam ! Ok dobra zaczynamy 1# Ulubiony kolor Nialla to zielony. ~ to akurat wiedziałam. 2# Lubi dziewczyny z brązowymi włosami, jasnymi oczami, zgrabnymi nogami i naturalnym pięknem.
- To było tak na szybko.
- Mhmm czyli jak bym przefarbowała się na blond nie lubił byś mnie?
- Bez przesady, lubił bym ale jednak nie rób tego dla mnie. Wolę cie tak.
- Ok dziena kolo. 3# Jedyną rzeczą która mu się w sobie podoba są oczy. ~ też je lubie wiesz? Są takie niebieściutkie sweet.
- Każda mi to mówi. - zarrzałem xd
- Tsa jasne. 4# Mówi że mógłby pozować nago w celach charytatywnych. ~ serio?
- Nie wstydze się pokazywać ciała.
- Hahaha..
- Udowodnić?!
- No dawaj.- zachichrała , zdjąłem bejsbolówkę następnie bluzkę.
- Niall dość ok wierze ci.- zaczęła się śmiać. - 5#  Ma klaustrofobie. ~ to wiem . 6# Uważa że modelki wcale nie są takie ładne.~ serio?
- Tak .
- To czemu byłeś z Barbarą?
- Tak wyszło.
- 7# Mówi żę zawsze będzie bronił ludzi których kocha, nawet jeśli by go to przerażało. 8# Zawsze jest radosny rzadko kiedy irytujący. ~ to nie prawda. 9#Lubi kiedy dziewczyna potrafi zmieniać akcent i włada więcej niż jednym językiem. ~ to ile bym musiała znać że mieć u ciebie szanse?
- Hmm.. przynajmniej 4 .
- To odpadam.- zaśmiała się. - 10# Sądzi że kichanie dziewczyny jest słodkie. 11# Nienawidzi płaczących fanów ponieważ gdy widzi jak płaczą sam zaczyna płakać. 12# Uwielbia horrory i gdyby miał dziewczynę zabrał by ją właśnie na taki film. ~ Nie Niall
- Czemu niby?
- Kobiety wolą romanse.
- Serio?
-Yhmm.. 13# Pomagał w tworzeniu " Gotta Be You ".
14# U dziewczyny woli pupę niż nogi i piersi. ~ spoko Horan . 15# Nie lubi gdy dziewczyny wstydzą się przy nim jeść.
16# Chciałby dziewczynę która je tyle co on. 17# Nigdy nie był w poważnym związku ponieważ czeka na to właściwą dziewczynę. 18# Uwielbia się przytulać.
19# Mówi że zawsze zapłaci za dziewczynę. 20# Nielubi skórki w chlebie, dlatego ją odkrawa.
21# Jego ulubioną liczbą jest 69.
22# Uważa że nagość Harrego jest zaraźliwa.
23# Podczas kręcenia teledysku do WMYB ściągnął koszulke ale ta scena nie została wybrana do klipu.
24# Zapytany dlaczego nie ściągnął bluzki w teledysku odpowiedział: " Moje ciało wygląda jak kurczak z TESCO "
25#  Kiedy odpadli z X-factora on  płakał najbardziej.
26# Ma na wygaszaczu Baracka Obame.~ na prawde?
- Nie już nie.
- A jaką masz?- wyciągnąłem z kieszeni komórkę i podałem jej ją. Zrobiła wielkie oczy i po chwili oddała mi ją.
- Zaniemówiłaś?
- Nie.-odpowiedziała rumieniąc się. Na wygaszaczu mam ustawione jej zdjęcie które uwielbiam.
-27# Podczas pierwszego dnia szkoły pewien chłopak pierdnął i od tamtego czasu stali sie przyjaciółmi.
28# Raz zawalił historię bo spuścił głowę na dół i zasnął.
29# Ed Sheeran twierdzi że zabawa klockami lego jest dla Nialla zbyt skomplikowana.
30# Chce mieć dziewczynę która lubi się wygłupiać.
31# Niall chował jedzenie żeby móc jeść na lekcji kiedy będzie się nudził ale nawet jak się nie nudził i tak jadł.
32# " Kiedy Niall daje ci ostatniego chipsa musisz być wyjątkowy/wyjątkowa" ~ Zayn
33# Zawsze zamawia deser na początku.
33# Jest singlem i jest gotowy na nowe znajomości.
34# Ma łaskotki pod pachami.
35# Jest jedynym członkiem zespołu który nie ma siostry.
36# Jeśli byłoby to legalne poślubiłby jedzenie.
37# Jego płyn po goleniu to Armani Mafia.
38# Po raz pierwszy całował się ze studentką z wymiany z Francji kiedy miał 11 lat.~ fajnie
39# Nie może żyć bez snu.
40# " Dziewczyny które nie kochają Nialla, to dziewczyny które nie potrafia wybrać prawdziwego mężczyzny" ~ Harry . ~ um zgadzam się.- powiedziała chirając.
41# Przyznał że masturbowął się w Tourbusie.
- Co? Ej to nie prawda. Kłamstwa piszą tu.!
- Naprawdę? a to 42# Postanowił że nie będzie uprawiał seksu przed ślubem. ~ i co ty na to?
- Chyba że byłaby wyjątkowa.
- Wow umiesz tak postawić sobie cel i go spełnić? Ja bym raczej nie umiała.
- Dobra skończmy już tą zabawe dość się już o mnie dowiedziałaś. Oddawaj telefon.
- Pff nie ma mowy.- pokazała język i wstała z materaca. Szybko zabrałem jej telefon i schowaLem do kieszeni.
- Ej ..
- Nie ma czytania.
- I tak dokończe jak pójdziesz.- zaśmiała się wychodząc z pokoju,.wstałem i poszedłem za nią do kuchni.
- Herbatki? - spytała wyciągając z szafki kubki.
- Daj ja to zrobie bo potłuczesz.- włożyłe do środka woreczek herbaty i zalałem gorącą wodą z czajnika.
Zaniosłem kubki do pokoju i z powrotem usiedliśmy na poprzednim miejscu.
- Jess.?
- Nom
- Podobam ci się?.- odchrząknęła głośno.
- Wiesz, że fanki i inne laski na ciebie lecą to znaczy że ja też mam lecieć?
- Nie ale jestem jestem ciekaw.
- Tak, zadowolony.?
- Tak.-zachichotałem
- A ja podobam ci się?- zapytała biorąc łyk herbaty.
- Że inni lecą na ciebie ja też mam lecieć?
- Nie, ale jestem ciekawa.- mówiła uśmiechając się.
- Tak, zadowolona.?
- Mhmm
- Tak na prawde Jess, bardzo mi się podobasz.
- Nia..
- Daj mi dokończyć. Wiem że ty uważasz i będziesz uważać że przyjaźnimy się i nie chciałabyś tego popsuć. Rozumiem cię, ale daj mi tą jedną szanse. Please
- Niall (...) ty jesteś sławny. Jesteś wielką gwiazdą a ja nikim. Nie jestem rzadną tam celebrytką itp.. Nie chce żeby wszyscy potem mówili że cie popsułam i że odbieram cię twoim fanom.
- Ty myślisz o tym co inni powiedzą? Z kim ty będziesz się spotykać? Ze mną czy z nimi ?
- Niall rozumiem ciebie ale to na prawdę nie dla mnie. Nie chce tysiące hejtów dziennie, nie chce żeby ktoś mi mówił czy pasujemy do siebie, nie chce żeby ktoś nas śledził i czekał aż aż dam ci w morde i zrobi z tego sensacje.. Na prawde to nie jest moje życie, życie z kimś sławnym.
- Jeżeli czułabyś coś do mnie nie interesowała by cie reszta i inni.
- Niall..
- Proszę zrozum to że ja nie chcę być tylko twoim przyjacielem! Chciałbym cię całować u kochać ale ty mi na to nie pozwalasz..
- Bo nie chcę żebyś zmarnował sobie kariery przeze mnie. Coś na co tak długo pracowałeś.! Nie mogę ci tego zrobić, bo jesteś wyjątkowy.
- Jesteś największą idiotką na ziemi wiesz? - uśmiechnąłem się lekko.
- Co?
- Sama kazałaś mi tak powiedzieć dziewczynie która mnie nie pokocha.
- Jesteś guuu-piii! - stwierdziła odstawiając kubek na podłogę.
- Proszę o jedną szanse.
- A jak nie wypali?
- To zwalisz wszystko na siebie. Biore to na klate.
- No fajną masz tą klate.- rzekła kładąc się obok mnie. Zaśmiałem się cicho i oparłem się łokciem wpatrując oczy w jej twarz.
- Chyba oszalałem na twoim pukcie.
- Miło wiedzieć.- delikatnie swoją dłonią głaskała moje włosy, ma takie piękne oczy.
- Kiss Me Baby- wypowiedziała napis z koszulki. Więc chyba dostałem pozwolenie na pocaunek. Bez wahanie wbiłem się w jej usta.
To chyba mój najlepszy dzień w życiu..
   *** Oczami Jessici ***
Wstałam dziś wcześniej, by móc zrobić coś na śniadanie nim wstanie blondyn. Oczywiście TESCO się kłania. Zrobiłam szybkie zakupy i wróciłam do domu. Przy okazji kupiłam poranną gazetę. Stwierdziłam że nie będę się zbytnio wysilaś na śniadanie :D . Zrobiłam szybkie pancakes-y z miodem i dżemem. Nalałam soku do szklanek, Niallowi kupiłam grejfrutowy a sobie ananasowy. Gdy skończyłam postanowiłam iść się przebrać. Znalazłam w kartonie jakieś w miare ogarnięte ubranie i poszłam do łazienki wziąć poranny prysznic. Myjąc zęby o mało co nie dostałam zawału gdy poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Ty chory jesteś? Psychol jakiś ! opanuj się troszeczkę co? A jak bym ci tu wykitowała.?!- niestety poniosło mnie troszeczkę ale Horanowi to nie przeszkadzało, oparł się barkiem o futrynę drzwi.
- Z samego rana taka milutka ty.
- Dobra wypierdzielaj mi z tond , śniadanie na stole.- dałam kopniaka mu małego jak wychodził. Zrobiłam wysokiego kucyka na głowie, położyłam lekki make up i zrobiłam siu siu. Gdy załatwiłam to wszystko powędrowałam do kuchni.
- Mmmmm pycha śniadanko, boska jesteś.
- Hola hola , panie kolego nie przyzwyczajaj się. Nie lubie gotować, ciesz się że dziś zrobiłam wyjątek dla ciebie. To ja będę wpadać z samego rana do ciebie na śniadanka.
- A ja ci nie będe robił.- pokazał język. Dziad wredny, ale najlepsze na takie coś jest zazdrość.
-Trudno będę chodzić do Harrego. On jest świetnym kucharzem, i mieszka dość blisko. Napewno będzie mi gotował bo jest kochany.- Niall odchrząknął osstawiając sok
- Nie nie nie, ty od Hazzy trzymaj się zdala.
- To mój przyjaciel Niall, nie zabronisz mi tego.
- Ale to jest największy flirciarz jakiego znam.
- No i.?
- Nie udawaj że nie wiesz.
- Jesteś zazdrosny, wiedziałam
- Źle to odebrałaś kotku, jeszcze dasz mu nadzieje..
- Oh Niall nie rozśmieszaj mnie co.- zebrałam naczynia ze stołu i włożyłam do zlewu.
- No dobra zgadzam się na te śniadanka.- mruknął niechętnie.- Ale nie licz na dużo, nie jestem wspaniałym kucharzem.- prychnęłam, blondyn podszedł do mnie od tyłu. Włożył swoje ręce pod koszulkę i jeździł nimi po moim brzuchu, dodatkowo składał pojedyncze pocaunki na mojej szyi. Początkowo nie mogłam mu się obszeć ale po chwili swierdziłam że nie moge tak mu się dać.
- Nie ma mowy.- zdjęłam jego ręce i odsunęłam się dwa metry od niego.
-Co jest ?- na jego twarzy malował się wielki znak zapytania.
- Nie może nikt się dowiedzieć o nas.- zdjęłam fartuszek i poszłam do pokoju po telefon.
- Że co?- poszedł za mną.
- Horan narazie nie chcę żeby ktoś wiedział że jesteśmy razem. Muszę się do tego przygotować.- odblokowałam ekran, miałam jedną nieodebraną wiadomość od Isabell.
Siemka, jesteś dziś bardzo zajęta ? Wpadłabyś o 14 do mnie, muszę wyjść a kwiaciarnia nie będzie mieć opiekuna xd ;P
                                    Isa xx
Odpisałam szybko.
    Mam nadzieję że się wyrobie ;3
                                    Jess xx
- Jessica czy ty mnie wogóle słuchasz.?- zdezorientowana mrugnęłam kilka razy powiekami.
- Mógłbyś powtórzyć.?
- Jess ja nie chce się z tobą ukrywać, jak jacyś uniekinierzy.- no trochę miał racji..
- To przejściowe okey ? Zachowujmy się jak dawniej i nikt się nie kapnie.
- Mam nadzieję że nie potrwa to długo.- mowił zakładając bejsbolówkę.
- Oby.- podszedł i cmoknął mnie w czoło .
- Idziesz już?- spytałam
- Mam za godzinę audycję w radiu.- założył buty na nogi, zgarnął z szafeczki portfel i kluczyki. - Muszę lecieć .- przytaknęłam głową.
 - Ja też wychodzę więc choć.- zabrałam ze sobą dzinsówkę i deskorolke, zamknęłam drzwi na klucz i zjechaliśmy windą na dół. Wychodząc na zewnątrz roiło się tam od paparazzi. Była przerażona.
-Spotkamy się wieczorem.- Horan założył okulary i próbując przebić się przez tłum rozwcieczonych hien zostawił mnie. Szybko rzuciłam deske na ziemie i jak najszybciej wyrwałam się z tłmu. 


....................................................... WITAJCIE KOCHANI ! :3 Długo nie pisałam ale ostatnio dostałam takiej weny że masakra :D Jestem z tego rozdziału tak mega mega zadowoloba i taka happy że uuu .. xd ;p Niestety jak wiecie pisze na telefonie i jest kiepso, zdjecia bie chca sie dodawać w tekście tylko pod tekstem :c żaaal "! No ale musicie to przeboleć że wszystkie zdjęcia dołączone będą na dole. Bede ustawiać je w miare chronologicznie więc będziecie musieli się troche domyślać do jakiej sytuacji wybrane zdjęcie ;D Słuchajcie naprawdę licze na wasze komentarze!! :3 zależy mi na nich ! A jeżeli wam zależy na dalszych rozdziałach to zapraszam do KOMENTOWANIA !! ;* Dzięki z góry i do zobaczenia xx ;D PS. Nie poprawiałam już błędów bo mi się nie chciało, a poza tym każdy blog ma jakieś wady hahaha ^^

wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 12

Ten tydzień minął jak z bicza strzelił. Trzeba wracać do Londynu.. niestety.
Przed 13 pojechaliśmy na lotnisko a już o 15:27 leżałam na nie swoim łóżku. Tak to było łóżko blondyna. Otóż po powrocie Niall od razu wprowadził się do swojego nowego apartamentu. Szkoda że sprzedali swoją wille, ale zrobili to w dobrym celu przecież pieniądze z aukcji zostaną przekazane na cele charytatywne.
- Chcesz coś do picia?- krzyknął z kuchni.
- Nomm.- muszę przyznać że tutaj też jest czadowo. Dużo pokoi, miękkie łóżka i 2 telewizory 60 cali.. raj? ooo tak.! - Mam nadzieję że będziesz mnie do siebie zapraszał na mecze?- rzekłam do wchodzącego chłopaka.
- No pewnie, możesz wpadać kiedy tylko chcesz.- podał mi szklankę soku grejfrutowego, zamoczyłam usta i aż się wzdrygnęłam. Yhg jak on może to pić.. ble.-Nie smakuje ci?- zaśmiał się.
- Nie nie ,dobra jest, na prawdę.- zająknęłam się debilnie.
- Wiesz że nie umiesz kłamać..- stwierdził uśmiechając się lekko, zabrał ode mnie szklankę i podał swoją z sokiem pomarańczowym.
- Dzięki.. Nienawidzę grejfruta.. Fuuuj..- nie wiem czemu ale zrobiło mi się tak trochę głupio.
- Obejrzymy coś?- zasugerował podchodząc do telewizora.
- Lucy ma po mnie zaraz przyjechać.- wstałam z łóżka i zgarnęłam torbę.- Może innym razem.?
- Pewnie..  a może ja cię odwiozę co?
- Nie dzięki.- zachichotałam, zawirbrował mój telefon dostałam smsa.- Lucy już czeka więc ja ten..
- Jasne jasne.- zaczesałam włos do tyłu, Niall odprowadził mnie do drzwi, stanęliśmy na przeciwko.
- Dziękuje za ten fajowy tydzień u siebie w Irlandii, było super
- Cieszę się że podo ci się podobało. Musimy to koniecznie powtórzyć.- pokiwałam głową. Spojrzałam w jego oczy, zawsze gdy w nie patrze czuje jakby chciały mi jakąś ważną wiadomość przekazać, zawsze są takie miłe i pełne sympatii. Horan uśmiechnął się delikatnie i wzrok skierował na moje usta. Czułam jak pełne stado czegoś tam lata mi w brzuchu. Dziwne uczucie, ale przyjemne. On chce mnie teraz pocałować.. Jessica! Zagryzłam wargę i w ostatnie chwili ruszyłam w stronę drzwi.
- Pa.- powiedziałam wychodząc i uśmiechając się pod nosem.
    ~_~
- I jak ci się tam podobało?- spytała moja rodzicielka nakładająca na mój talerz zapikankę warzywną.
- Supcio. Inny kraj, inni ludzie i w ogóle inaczej tam jest. Poznałam tatę Nialla, brata i jego żonę i ogółem większość rodziny. Szczerze powiedziawszy różni się od naszej.
- Co masz konkretnie na myśli?- zapytał tata odrywając oczy z nad talerza.
- Są bardziej otwarci i lubią dobrą zabawę.
-Sugerujesz że jesteśmy sztywniakami?
- Nic takiego nie powiedziałam, choć.. skoro wy tak uważacie..
- Jess! - chrząknęła mama
- No co..- zachichotałam cicho, biorąc kęs zapiekanki.
- A jak tam Niall?- odezwała się Lucy.- Bo tak mówisz o jego rodzinie a o nim coś milczysz..- ygh jaka ona jest wredna.
- A po co mam o nim opowiadać? Tak was to interesuje.- wstałam od stołu, odniosłam talerz do zlewu, obmyłam go i włożyłam do zmywarki.
- Jessica nie rób z nas takich perfidnych potworów.- skomentował tata.
- Ale ja w cale nie robię, po prostu nie chce wam opowiadać moich prywatnych spraw.- jeszcze tego by brakowało.- Sorry, a teraz idę odpocząć dobra? Więc nie ma mnie dla was.
- Dobra dobra już idź i nie marudź.- sapnęła moja rodzicielka.
Powędrowałam do swojego pokoju, stanowczo muszę go ogarnąć. Normalnie syf . Pochowałam walające się na podłodze ubrania, książki i inne papiery a następnie pościerałam kurze i odkurzyłam. To jest... bardzoo męczące. Opadłam zmęczona na łóżko i wyciągnęłam z pod poduszki komórkę. Na ekranie wyświetliły mi się dwie nieodczytane wiadomości, od Niallera .
"Siedzę sobie SAM w domu, bo mnie zostawiłaś samego na parstwę losu.. ;cc "
" Od dziś zapamiętam że twój ulubiony sok to grejfrutowy :D xx "
Nie zawachałam się i szybko mu odpisałam.
" Ojć smutno Horuś (: , mogłeś zadbać sobie o towarzystwo na dzisiejszy wieczór a nie obrzerać się chrupkami w samolocie ;P A co do soku to ... mam nadzieję że będziesz mieć go zawsze pod ręką bo bez soku to nie przejdzie ;* "
Po kilkunastu sekundach odpisał
" Oj tam Oj tam ;p . No pewnie soczek zawsze xd ;d "
Jesze chwilę z nim popisałam i poszłam zażyć kąpiel, mimo że dopiero po 18. Moje moczenie w wodzie zajęło mi prawie godzinkę. Woow xd Owinięta w ręcznik wróciłam do pokoju i ubrałam się w to .
Zbiegłam na dół po schodach i usiadłam na kanapie. Włączyłam tv i tak do późnego wieczora oglądałam aż usnęłam.. * tydzień później * Z samego rana obudził mnie dźwięk sms-a. Otworzyłam sklejone oczy, odblokowałam ekran i wcisnęłam wiadomość. " Co powiesz na poranny jogging ? :d wiem że tego chcesz xd Widzę cię za 15 min na przystanku przed twoim domem. " Zerwałam się błyskawicznie z łóżka, znalazłam potrzebne części garderoby i pobiegłam pod prysznic.
Ubrałam się, wzięłam komórkę i wybiegłam z domu. Na przystankowej ławeczce siedział blondyn grzebiący coś w telefonie. Podeszłam cicho od tyłu do niego i nachyliłam się nad ucho.
- Może ruszysz łaskawie dupsko.!- chłopak natychmiast wstał z wrażenia, zaczęłam się śmieć.
- Możesz mnie nie straszyć?- wydukał łapiąc się za klatkę piersiową, jego mina była z początku zła ale po kilku sekundach całkowicie się zmieniła.
- No biegniemy w końcu czy nie.?!
- Tak ale później.
- Co?- spytałam zdekoncentrowana.
-Później a teraz wsiadaj do wozu.- kiwnął w stronę samochodu. Nic nie rozumiałam. Czy to porwanie ?! - Ale Niall mieliśmy biegać..- rzekłam łamiącym,smutnym się głosem z wyrzutem.
 - Będziemy biegać obiecuje. A teraz wsiadaj.
- Ale gdzie ty mnie chcesz zabrać?
- W pewne niesamowite dla mnie miejsce.- zaśmiał się.- Czuję że ci się spodoba.- nie miałam zamiaru dalej się z nim droczyć więc wsiadłam posłusznie do auta.


~.~

 - Niall .. Nie wierzę! Weź mnie uszczypnij! Omg !! Serio! - wpatrywałam się nie dowierzając
 - Najprawdziwiej serio.- zachichotał popychając mnie ku wejściu stadionu. Tak! Zabrał mnie na stadion Stamford Bridge ! OMG ! To tu odbywają się mecze i to tu ćwiczy drużuna Chelsea . Kurwa ! Aaaaaaaaa!! - Boże Niall dziękuję dziękuję dziękuję..- rzuciłam mu się na szyję, jak pomyślałam że za chwilę będę na murawie i tam będę grać... myślałam że się posikam !
- Dobrze Jess spokojnie..- zachichotał obejmując dłońmi moją twarz.- A teraz posłuchaj mnie uważnie. Pójdziesz ze mną do jednej osoby i powiemy jej że już jesteśmy ok? Już spokojnie, oddychaj.- chciało mi się śmiać z tego jak blondyn tłumaczył mi wszystko po kolei co zrobimy itp, ale śmieszniejsza była moja reakcja na stadion. Muszę być mega głupia. Zachowuję się jak psychiczna fanka 1D hahaha..o nie ;d
- Dobrze już wszystko ok, możemy iść.- udaliśmy się do pewnego pokoju w którym siedział jakiś facet. Około 60 lat coś takiego, wyglądał na miłego.


-Witaj Federico.- Horan podszedł do niego i przywitali się. - Siemasz Niall.! - To moja przyjaciółka Jessica. - Dzień dobry.- wyszczerzyłam zęby i przywitałam się .
- Możemy już wchodzić?- zapytał
- Tak naturalnie, ale..- spojrzał na mnie.- Masz bardzo piękne ciało co zdążyliśmy zauważyć, i lubisz go odsłaniać ale radziłbym ci się ubrać porządnie bo na boisku jest dość zimno i mogłabyś się przeziębić.- początkowo byłam przerażona jego słowami takie WTF , ale po chwili chciało mi się śmiać (jak zwykle.. ja w ogóle muszę iść chyba do lekarza, musi coś z tym zrobić)
 - Wie pan mieliśmy biegać po parku a nie po stadionie.. Niall mnie nie uprzedził..
- Widzę że koleżance niespodziankę zrobiłeś.- zaśmiał się głośno klepiąc go po plecach.- W takim razie Niall da ci odpowiedni strój. A teraz jazda grać.- uśmiechnął się wyganiając nas z pomieszczenia.
- Jeszcze raz wielkie dzięki.- krzyknął blondyn oddalając się. Udaliśmy się do szatni, dostałam niebieską koszulkę? a długi rękaw z napisem N.H i do tego spodnie dresowe tego samego koloru. OK. Przebraliśmy się , wyszliśmy na boisko. Fakt było zimno. Bardzo zimno.


- Może chcesz wrócić? zimno jest.- objął mnie od tyłu i przystawił swój policzek do mojego. On był wyjątkowo ciepluteńki.
- No chyba ty.. w życiu, po prostu trzeba się rozgrzać.
- W porządku..- uśmiechnął się pod nosem. Czas mijał nieubłaganie szybko. Dwie.. trzy.. cztery godziny a my bawimy się w najlepsze. Co chwila była beka i różne takie. Kopaliśmy piłkę, raz ja stałam na bramce raz on, potem ćwiczyliśmy podawania i odbicia.. fantastycznie! Mogłabym tak całymi dniami.
- Ucz się od mistrza!.- parsknął żonglując piłką. Podeszłam ukradkiem do niego i tak "nie"chcący podstawiłam mu nogę że się wyrżnął. Uuuua ale zaliczył glebę xd
- Ej ty łajzo!- złapał mnie za łokcie i zaczął gilgotać.
 - Niechcącyyy! - wydusiłam z siebie.
- Tak tak ja już to widziałem.- popłakałam się ze śmiechu aż, w końcu puścił mnie. Po krótkim czasie uznaliśmy że już czas się zbierać. Zabraliśmy ze sobą piłkę i powędrowaliśmy do szatni, a tam kolejne zaskoczenie.. stado mężczyzn!
- Siema.- krzyknął radośnie Niall.
- No w końcu ! już myśleliśmy że będziemy musieli was wyciągać siłą z tam tond.- zażartował jeden z nich. OMG przede mną stoi drużyna Chelsea ! czy ja jeszcze oddycham ! ?
- A poza tym widzę Nialler że masz sporego rywala.- uśmniechnął się do mnie.- Bardzo dobrze grasz jak na dziewczynę.
- Haha dzięki, myślałam że jestem 'beznadziejna' jak to niektórzy uważają.- spojrzałam spod byka na Horana.
 - Wiesz co.. to się nazywa po prostu za-zdrość .
- Dokładnie, jestem tak bardzo zazdrosny że tak koszmarnie grasz, czy ktoś gra gorzej.?.- zaśmiał się a potem przesłał całusa w powietrzu. Szczyl . Może to i żarty ale na prawdę głupio się poczułam , tak smutno. - Nie żyjesz już, wiedz o tym.- kiwnęłam palcem w jego strone i odwróciłam się do ... tych Booskich zawodników *.* . Otworzyłam usta by już coś powiedzieć ale dostałam sms'a. Wyjęłam telefon z kieszeni i odblokowałam ekran, nacisnęłam kopertę i odczytałam wiadomość

. " Jessi plis Help ! Muszę wyjść a nie mam komu zostawić kwiaciarni !
                                                                                       Isabell xx "


 " Czekaj na mnie (:
                      Jessica xx "

Schowałam telefon do kieszeni, podeszłam do szafki i wyjęłam z niej moje rzeczy. Chyba nie wypada się przebierać w takie ubrania ? No ok, na razie zostanę w dresie blondyna. Teraz muszę coś wykobinować żeby nie szedł ze mną , ale i tak przecież mam focha na niego. O nie nie nikt mi nie będzie mówił jak gram. Co tu wymyślić ..? Wiem! Podeszłam cicho do jednego z chłopaków/ mężczyzn
- Mogę cię na słówko.?- szepnęłam jednemu, jakby mojemu ulubionemu piłkarzowi. DAVID Omg :)
- Jasne.- odparł miło i odszedł ze mną na bok.
- Mam do ciebie pewną sprawę, tylko nie wiem jak zacząć..
 - Może zacznij od początku.- uśmiechnął się szeroko.
- Trudno mi mówić, jesteś moim ulubionym piłkarzem oglądam zawsze mecze a gdy ty grasz to po prostu umieram ..- O FAK ! chyba za bardzo się rozpędziłam. Co ja mówie o Jezusie.! natychmiast zatkałam usta. - O nie czy ja to powiedziałam na prawdę?! - jego uśmiech a zarazem śmiech wskazywał że to była jednak prawda. Zrobiłam się cała czerwona, myślałam że zapadnę się pod ziemię. Ale wpadłam.
- Oj nie przejmuj się, cieszę się że lubisz jak gram to ten... - odchrzonknoł.- W każdym razie jest mi bardzo miło.- czułam że moja twarz doruwnuje koloru buraka. - To jak ci mogę pomóc?
- A właśnie, taka sprawa ... mógłbyś coś wymyśleć i powiedzieć Niallowi ? ja muszę iść a chcę się na nim odegrać za to " koszmarnie grasz ". Nie to że go nie lubię czy coś, nie nie nie , my przyjaźnimy się ale to była nie fajne.- denerwowałam się chyba bardziej niż u spowiedzi, serio. Nie codziennie gada się ze swoim 'idolem', no niestety dzięki Horaśku no ale cóż..
- Jasne.- zaśmiał się spoglądając na niego.- Coś wymyśle, a ty już uciekaj.- kamień spadł mi z serca
- Dzięki , pa.- radosna wybiegłam szybko ze stadionu i popędziłam do Isabell.



* Oczami Nialla *


 Rozmawiając z chłopakami zdałem sobie sprawy że nie ma Jess, szukałem jej wzrokiem po pomieszczeniu w którym się znajdowaliśmy ale nigdzie jej nie było.
- Widzieliście może Jessice ? - wszyscy pokręcili głowami, gdzie ona się podziała.? Odblokowałem już telefon by do niej zadzwonić , ale gdy po chwili usłyszałem gdzie poszła myślałem że wybuchnę.
- Słuchajcie nie wiecie kto właśnie się ze mną umówił! - wykrzyczał uradowany David.
- Księżniczka Fiona ?- ktoś rzucił z przekąsem
 - Blisko , księżniczka Jessica...- cco ? Chyba się przesłyszałem.
- Co?- powiedziałem nie dowierzając
- Tak Jessica co tu była przed chwilą, umówiła się ze mną u mnie w mieszkaniu za dwie godziny, więc wiecie muszę dziś wcześniej spadać.- moje usta dosłownie otworzyły się na oścież. Jessica ? Ta Jessica ? Moja Jessica ? Praktycznie to ona nie jest moja ale to był cios poniżej pasa. W Irlandii ona przecież powiedziała że jej się podobam ale nie chce żeby nasza przyjaźń na tym utraciła. Hellow czy ona nie widzi że ona też mi się podoba? Powiedziałem jej to nawet ale nieee, ona chce być przyjaciółmi.. Emocje we mnie dosłownie buzowały. Jessica idzie na randkę do domu Davida? Przecież to wiadomo "po co " i co z tego wyniknie. Nie powiedział bym nigdy że Jess jest do tego zdolna żeby tak z pierwszym lepszym. Na prawdę strasznie się poczułem, tak jakby ktoś dla mnie bliski dał mi w twarz. Zabrałem leżącą obok torbę i bez słowa pojechałem do domu. Pierwsze co to wziąłem prysznic by ta wszystka złość spłynęła ze mnie , potem od razu położyłem się do łóżka. Leżałem tak nie wychodząc z niego aż do wieczora i pewnego momentu gdy ktoś zaczął dobijać się do moich drzwi. Szczerze powiedziawszy nie miałem ochoty na gości, ale dla świętego spokoju otworzyłem. Zobaczyłem w drzwiach Jessice.


 - Hej, ja tylko na chwilę wpadłam, chciałam oddać ci ubrania z treningu.- wręczyła mi strój.
- To cześć.- powiedziała już odchodząc
- Poczekaj poczekaj !
- Co takiego ?
- Możemy pogadać?- zasugerowałem zaczesując nerwowo włosy.- Proszę?
- ... Ok w porządku.- weszliśmy do mieszkania, usiedliśmy na kanapie. Stresowałem się zadać jej to pytanie, moje dłonie były dosłownie mokre.
 - Umówiłaś i przespałaś się z Davidem ?- zmarszczyła brwi.
 - Co , z jakim Davidem.? Brałeś coś?
- David Cruzo, z drużyny ? Twój ulubiony piłkarz z Chelsea ?
- Ym nie?
- Jess powiedz mi prawdę..
- No mówię ci że nie ! Nic nie rozumiem , w ogóle kto ci takich bzdur naopowiadał !?
- David
- Ah.. Niall. To miała być nauczka dla ciebie. poprosiłam go aby wymyślił coś  bo ja musiałam iść do kwiaciarni. Ale nie wiedziałam że powie coś takiego i to poważnie na tyle żebyś uwierzył.. no ale dobrze ci tak, kara dla ciebie . - teraz to ja nic nie rozumiałem.
- Dla mnie za co ?
- Za co ?,a może za to "beznadziejnie grasz" ?! - podniosła się i stanęła na prostych nogach.
 - To były żarty przecież wiesz o tym.- wstałem i stanąłem na przeciwko niej.
- Wiem, ale nie jest to miło słyszeć. Jakby ktoś powiedział ci że koszmarnie grasz albo śpiewasz nie było by ci przykro.? chociaż robisz to co kochasz.- zrobiło mi się strasznie głupio, nie wiedziałem co powiedzieć.
 - Przepraszam, na prawdę przepraszam cię strasznie. Wiem jestem głupim idiotą bez serca.
- Jednak musisz mieć serce bo przeprosiłeś mnie.- zaśmiała się, i ja się uśmiechnąłem widząc jest słodką twarz.
- Więc co sztama ?- wyciągnąłem rękę w jest stronę.
- Niaaaall..- sapnęła przekręcając oczami i rzucając mi się na szyję. Tego mi brakowało, po tym całym dniu stresu. Zdecydowaliśmy że obejrzymy jakiś film w tv. Jessica zrobiła popcorn a ja znalazłem coś w miarę do oglądania. Rozłożyliśmy się na sofie, swoje nogi położyłem na ławie a Jess położyła się na poprzek, głową na moim brzuchu. Film leciał a mi się przysypiało, praktycznie nie zwróciłem uwagi na fabułę, cały czas myśli krążył o brunetce i Davidzie. Jak ja mogłem w to uwierzyć?! ... żałosne.



 - Jessica..
- Hmm..- mruknęła cicho nie odrywając oczu od telewizora.
- Co robisz w sobotę?- dziewczyna spojrzała na mnie i po woli się podniosła
- Nie wiem jeszcze, a co?
- Organizuję imprezę urodzinową i mam nadzieję że będziesz.-powiedziałem
- Ej ! czemu mi wcześniej nie powiedziałeś że masz teraz urodziny i to w sobotę!
- Nie było jakoś okazji, z resztą sam nie wiem. O właśnie a ty kiedy masz?
- 13 września.- odpowiedziała krótko
- Na prawdę?- spytałem nie dowierzając
- Tak ____________________________ Taki krótki rozdział choć namęczyłam się nad nim. Są wakacje więc byłam przekonana że będę mieć dużo czasu na bloga, ahaa a się zdziwiłam. A to wakacje nad morzem a to na mazurach , a to kuzynki przyjeżdżają do mnie, a to do babci, zaczęłam naukę gry na gitarze... i dosłownie brak czasu. Impossible ! W dodatku mój laptop się rozpierdzielił i odmawia zupełnie posłuszeństwa, za to mój telefon nie poprawia mi błędów i się zacina bez zapisywania tekstu pisanego.. Umierać ,nie żyć xd :D To co napisałam jest namiastką tego co chciałam niestety napisać:( KOMENTUJCIE !!

wtorek, 17 czerwca 2014

Quiz !

Hello Ello mordki ;*

Chciałabym was poinformować że stworzyłam quiz ( na razie jeden ) o naszych chłoptasiach ;D Link podałam u dołu. Pytania może i nie są trudne lecz podchwytliwe. Nie chciałam zadawać takich banalnych pytań typu "ile one direction ma członków zespołu..". Serio? błagam -.-  . A więc mam nadzieję że wam się spodoba :) możecie podawać w komentarzach liczbę zdobytych punktów :D będzie szłit ;3 xx

http://www.quizme.pl/q/zaczarowana1d/onedirection_quizzzz_

~     ~    ~   ~    ~   ~    ~    ~   ~   ~

A i wiecie co... Myślałam sobie dzisiaj tak, że może bym co jakiś czas robiła takie quizy na temat mojego bloga ?:) byłoby wiadomo kogo interesuje i kto się wczuwa wgl w jego czytanie xd Więc rozpaczcie tą propozycję i napiszcie w komach co ma z tym dalej być ;)

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 11 / WIELKI POWRÓT ;3

Musiałem dziś wstać o 7:30, (koszmar) i pojechać po zamówione kwiaty do wystroju sali.
Wstałem z łóżka i wziąłem szybki prysznic, załatwiłem sprawy fizjologiczne a na końcu wyszorowałem zęby. Wróciłem do pokoju i zgarnąłem z fotela spodnie które szybkim ruchem wciągnąłem na siebie. Rozejrzałem się po całym pokoju za bluzką ale żadnej nie było. Fakt to stary pokój Grega. Wyszedłem więc z pokoju i potuptałem na palcach do swojego pokoju. Uchyliłem drzwi i wszedłem cicho do środka. Od razu zobaczyłem śpiącą Jess, spała tak słodko że musiałem jej cyknąć fotkę którą wstawiłem na twittera. Książka leżała jej prawie na twarzy xd Czyli tak wychodzi czytanie w nocy. Zdziwiło mnie to że Jessica czytała tą książkę którą dostałem od mojej przyjaciółki, ale nigdy jej nie przeczytałem. Jakoś nie ciągnie mnie do książek i do czytania. Zgarnąłem jakąś bluzkę z szafki i za nim wyszedłem przyglądałem się jej kilka minut. Sweet. W końcu ubrałem się i napisałem krótki liścik i położyłem go na stoliczku, następnie wyszedłem i pojechałem z tatą do kwiaciarni.

  * Oczami Jess *

Gdy już się przebudziłam, panowała cisza, nikogo nie było. Schodząc z łóżka zauważyłam liścik od Nialla, że pojechał on ze swoim tatą do kwiaciarni po kwiaty do przystrojenia sali weselnej. W końcu to już dziś. Ubrałam się w to :


Założyłam spódniczkę od Nialla, ostatni raz przejrzałam się w lustrze, zrobiłam wysokiego koczka i wyszłam z domu, zamykając go na klucz i wrzucając je do doniczki leżącej na parapeciku. Postanowiłam się trochę przejść i zwiedzić okolicę. Ruszyłam więc przed siebie. Mijałam takie same domki. W końcu po jakiś czterdziestu minutach doszłam "centrum". Znajdowały się tam różnego rodzaju sklepy i sklepiki. Poczułam lekki głód więc wstąpiłam do jakiegoś baru i zamówiłam sobie meeeega zapiekankę. Czekałam na nią
ponad dwadzieścia minut bo była kolejka, ale było baardzo warto. Z zapiekaną wyszłam z baru i dalej nie wiedziałam gdzie iść, więc ponownie poszłam prosto przed siebie. Mijałam domy, sklepy i w pewnym momencie usłyszałam krzyki dzieci. Spojrzałam w prawo i zabaczyłam plac zabaw na którym bawiły się dzieciaki. Kocham dzieci. bardzo bardzo, a więc otworzyłam metalową furtkę i usiadłam na wysokim murku z którego miałam świetny widok na dzieciaki.
   ~*~
- Haloo.?- powiedziałam z pełną buzią do telefonu.
- Jess gdzie jesteś? - tak. to był Niall.
- Na placy zabaw.
- Ok.- rozłączył się, rzuciłam telefon na torebkę i podniosłam zapiekankę którą położyłam na kolanach.
Przyglądałam się małym, słodkim dzieciaczką, które bawiły się w piaskownicy lub grały w piłkę. Oooooh cudne *.*
Poczułam nagle ręce na moim biodrach. Strasznie się przestraszy, aż ze strachu podskoczyłam i ubrudziłam spódniczkę ketchupem.
- Buuu..! - wrzasnął Horan i uśmiechnięty usiadł koło mnie.
- Moja biedna spódniczka!!- popatrzyłam na niego wrogim spojrzeniem.- A tak ją polubiłam.
- Oj czerwona jest , nie widać nic.
- Haha dziena wiesz?!-  warknęłam i zaczęłam rozpaczać nad plamą.
- Trzymaj.- podał mi chusteczkę. Wzięłam ją i próbowałam zczyścić, ale na marne ;c
- Przepraszam.- powiedział cicho, ale ja nic się nie odezwałam, odwróciłam się do niego plecami. Obraziłam się. - Jessi.- dalej go olewałam.- Jessica przepraszam.- nie zamierzam się do niego odzywać.- Nooo Jeeesss!- przytulił mnie od tyłu i położył swoją głowę na moim ramieniu.- Jesss..! - prychnęłam śmiechiem gdy miział moją szyję swoją blond czupryną.
- Weź mnie zostaw.- wstałam z ławki i stanęłam na przciwko.


- I zobacz jak ja teraz wyglądam. Uwalona jestem.!- wskazałam na plamę.
- Oj tam.- olał to ! ja nie wierzę normalnie! Chyba żart. Podeszłam do niego, złapałam zapiekankę i rzuciłam ją na jego jasne spodnie.
- Ejjj!- podniósł się błyskawicznie.- To były nowe spodnie.- zrobił smutną minkę. Ha ma za swoje.
- Oj, przykro mi nie chciałam. P prostu tak mi nie chcący upadła.- pokazałam mu język. Nialler wstał z ławki i zaczął mnie gilgotać. Tak krzyczałam że chyba wszyscy mnie słyszali.- Prze..prze..przestań!!- jąkałam się z tego śmiechu, w końcu mnie puścił
- Jesteś nie możliwy.- zaśmiałam się i poprawiłam popsutego koczka.
- I za to mnie kochasz.- wyszczerzył się a następnie wysłał mi buziaka. Pokręciłam głową i podeszłam do piaskownicy w której bawiły się dwie dziewczynki.
- Heeej.- podeszłam do nich i uśmiechnęłam się szeroko.
- Cześć.- rzekła mała blondynka i piwnych oczkach.
- Co robicie ?
- Ciasto.- odezwała się druga dziewczynka o długich brązowych włosach. Prześliczna.
- Aha fajnie. Jestem Jess.
- Ja jestem Tiffany a to moja młodsza siostra siostra Lena.- czyli malutka blondynka to jest Lenka a większa Tiffany. Ok.
- Ile macie lat?
- Ja osiem, a moja siostra cztery.- pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do nich.
- Dziewczynki to jest Niall.- odwróciłam się i wskazałam blondyna stojącego kawałek od nas. Pomachałam mu aby przyszedł.
- Poznaj.. to jest Tiffany a to Lena.- podszedł do nich i podał im rękę. Pogadaliśmy chwilę z nimi, potem Horan zaczął robić samoloty Lenie a później wszyscy graliśmy w piłkę. Nie ma to jak grać w spódniczce.

    
                                                                    LENA
 

                                             
                                                                 TIFFANY


- Jess powinniśmy już się zbierać.- podniosłam się z nad piaskownicy i podeszłam do ławki na której leżał mój telefon. Odblokowałam go i zobaczyłam godzinę.
- Masz rację, chodźmy już.- założyłem torbę przez ramię i schowałam z powrotem telefon. Widząc smutne miny dziewczynek chciało mi się płakać, chciały się jeszcze bawić no ale cóż.. niestety.
- Obiecuje że jeszcze kiedyś tu do was przyjdziemy prawda Jessica?- spojrzałam na Lenkę. Jej duże błękitne oczka takie proszące.. ygh nie da się oprzeć.
- Oczywiście.- dziewczyny zaczęły skakać z radości a po chwilki pożegnały się z nami i opuściliśmy plac. Szliśmy chodnikiem ciągle się śmiejąc i wygłupiając. Po drodze wpadliśmy jeszcze na lody. Mijając sklep z biżuterią zobaczyłam prześliczne dwa wisiorki w kształcie puzli z napisem best friends.
- Omg zobacz jakie śliczne!.- przykleiłam się do szyby niczym pijawka, Niall tylko głośno fuknął.
- Tak piękne, ale nie mamy czasu.
- Ale..
- Choć.!- pociągnął mnie za rękę i odciągnął od wystawy, całą drogę z powrotną już biegliśmy.
Wpadliśmy do domu to okazało się że już nikogo nie ma.
- A gdzie twój tata ? - zapytałam zdejmując sweterek.
- Pojechał na salę jeszcze coś tam sprawdzić ale nie długo zapewne wróci. A i ten.. pojedziesz z nim do kościoła dobra?
- Myślałam że z tobą pojadę.?
- Ja muszę jeszcze coś załatwić.
- Aha w porządku.
- Gniewasz się na mnie? - spytał podchodząc do nie.
- No co ty.- zachichotałam.- Dobra idź się szykuj bo nie zdążysz.- popędziłam go i pognałam do łazienki. W tym czasie ja naszykowałam sobie wszystkie ciuchy i dodatki. Gdy Nialler się umył poszłam ja. Umyłam ciało, głowę itp. Potem założyłam jakąś bluzkę i krótkie spodenki. Wychodząc z łazienki zauważyłam biegnącego w moją stronę irlandyczka ubranego w garnitur.
- Jess zawiążesz mi krawat.? - podał mi różowy materiał w białe paseczki, który po chwili zwinnie zawiązałam na jego szyi. - I jak wyglądam ?- uśmiechnął się uroczo jak zawsze.
- Ładnie.- chrząknęłam odsuwając się ciu od niego. Tak na prawdę wyglądał boooosko!! *.* włosy idealnie ułożone, garnitur i dodatkowo ta twarz ! ahhh (: muszę przyznać że jest mega przystojny.. Omg ?! czy ja się zakochałam..


- Tylko?- zaśmiał się
- Wyśmienicie, pasuje?- pokazałam mu język.
-Tak.. Dobra ja jadę. - spojrzał na zegarek.- Jest 10:43 , mój tata będzie tu o 11:45. Mam nadzieję że zdążysz się wystroić.? - wyszczerzył się głupkowato.
- Być może.- Niall złożył no moim policzku mokrego buziaka i pojechał. Szybko poszłam uczesać włosy i zrobić makijaż. Dziś postawiłam na mocniejszy. Na samym końcu założyłam zakupioną przeze mnie oraz Lucy sukienkę a na nogi włożyłam wysokie szpilki. Były nawet dość wygodne. Gdy mój budzik w telefonie poinformował mnie że jest już czterdzieści pięć po , i w tym czasie po domu rozległ się głos pana Bobby'ego. Zgarnęłam torebkę z komody oraz telefon z łóżka i opóściłam pokój.

       ~*~

W drodze do kościoła dostałam tysiące komplementów jak pięknie wyglądam. Aha czyli na codzień tak nie wyglądam xd?
Zaparkowaliśmy auto przed kościołem, następnie udaliśmy się do środka. Wnętrze było cudnie wystrojone, kwiaty i wszystko. Stanęłam pod bokiem i szukałam wzrokiem Niallera, lecz nigdzie go nie było.



-  Buu.- podskoczyłam z zaskoczenia gdy blondyn zaszedł mnie od tyłu i lekko obiął.
- Jesteś nienormalny.- szepnęłam dość głośno, w ten sposób że niechcący wszyscy siedzący w ławkach się raptownie odwrócili.- Upsss..
- Choć.- chłopak pociągnął mnie za sobą i wskazał mi nasze miejsce. Była to druga ławka, hohoho xd.

  * Oczami Nialla *

Gdy zobaczyłem Jessice w kościele... WOW !! Wygląda zjawiskowo! Wiedziałem że jest prześliczna , ale żeby aż tak? Założyła białą obcisłą sukienkę która okazywała jej smukła i idealną figurę, makijaż co do niej nie podobne i włosy rozpuszczone, i dodatkowo jeszcze szpilki. Nie no cud ! chodzący cud!






Teraz wiem w 100%  że się w niej zakochałem.. Chciałbym jej to powiedzieć ale jak ? Może ona widzi we mnie tylko przyjaciela i nic więcej..?
Msza i cała ceremonia trwała długo, ksiądz gadał i gadał ale jakoś zbytnio mi to nie przeszkadzało. Apropo księdza .. to zrobił taką furorę gdy zaśpiewał Hallelujah. Wszyscy się wzruszyli,nawet ja , i teraz będą pisać w gazetach "Niall Horan płacze na ślubie brata !"
Po skończeniu ceremoni gdy wychodziliśmy z kościoła czychali tam na mnie zawzięci fani którzy pojechali za nami aż do pałacyku w którym odbywało się wesele. Zdenerwowałem się i to baardzo!.
Wyszliśmy z samochodu z Jess, złapałem ją na wszelki wypadek za rękę by nie zgubić ją w tym tłumie. Braliśmy ich taranem, jak mus to mus. Po chwili poczułem szarpnięcie ręką.
- Ludzie weźcie się ogarnijcie proszę was.! - odwróciłem się szybko, i zorientowałem się że Jessica ogłasza ważne przemówienie.- No ja rozumiem że ktoś jest Nialla fanem, kocha go, wielbi i chce się z nim spotkać i porozmawiać chwilę, rozumiem to, ale no KURDE nie w takim ważnym dniu dla niego.! To jest jego czas przeznaczony i dla niego i dla jego bliskich, a nie na rozdawaniu autografów i robienie sobie z wami sweet fotek ! Więc jeżeli go kochacie i chcecie by był szczęśliwy to dajcie mu taki właśnie dzień! Dzień bez fanów, paparazzi .. dzień wolny.! Uszanujcie jego wolę! - jej słowa było toczone głośno, wyraźnie i jak widać stanowczo bo po chwili wszyscy się rozeszli, nawet natrętni reporteż. Nie wiedziałem że Jessica może być taka skuteczna i stanowcza.
- Idziemy?- podeszła do nie i uśmiechnęła się. Mi kopara opadła.
- T-tak..- jąknąłem się i ruszyliśmy na salę.
Pierwsze co to były życzenia dla Boba i Denise, następnie postanowiłem przedstawić Jess moją mamę. Akurat stała wolna.
-  Cześć mamo.- odchrząknąłem głośno, odwróciła się.
- Oo synku, szukałam cię.- dała mi całusa w policzek.
- Mamo poznaj to moja przyjaciółka Jessica.- spojrzała na nią na początku z wielkim zdziwieni a po chwili  szeroko się uśmiechnęła. Co jest?
- Miło mi cię poznać.- podały sobie rękę.
- Nawzajem.
- Kochana wiesz że ślicznie wyglądasz.. bajkowo po prostu.- brunetka zaśmiała się cicho.
- Dziękuję bardzo, pani dzisiaj też niczego sobie.
- Oh dziękuję złotko ty moje, wiesz co Niall trafił ci się diament więc pilnuj go.- po co mi ona o tym mówi jak ja dobrze o tym wiem.-Dobrze ja wam nie przeszkadzam później porozmawiamy.- uśmiechnęła się na koniec i pożegnała nas.

* Oczami Jess *
* kilka godzin później *

Impreza na maxa się rozkręciła po dwóch godzinach, wszyscy poszli na parkiet i zaczęli tańczyć. Oczywiście większość tańczyłam z Blondasem ale też z jego tatą, bratem, kuzynami i wujkami, a nawet raz z jego dziadkiem. Cała jego rodzina jest odlotowa, nie to co moja. Odbyłam także długą rozmową z ciociami Nialla , jak to my do siebie pasujemy. Nie rozumiem czemu wszyscy biorą nas za parę..(?) Co to nie można już koleżanki zaprosić za wesele?! Stupid.Stupid.
Nogi tak mnie bolały że w połowie zdjęłam przeklęte szpilki, i zostałam noszona przez Horana. Haha był moim niewolnikiem!!! ... żarcik... . O gólnie wszystko było świetne, poznałam także bliżej jego rodzinę. Dowiedziałam się na prawdę wielu ciekawych rzeczy o nich oraz o naszym panu Horanie. Jego babcia naopowiadała mi historyjek z jego życia że.... ufff xd sam by mi tego nie powiedział w życiu. Kolejnym fakt który się dowiedziałam to to że Denise jest w 9 miesiącu ciąży. ! Szok totalny a Nialler mi nie powiedział. Łajzon.
Gdy było już dobrze po północy źle się poczułam. Kołowało mi się w głowie i leciałam do łazienki wymiotować. Otóż za dużo wypiłam (o wiele za dużo) a blondyn nie pił praktycznie nic bo stwierdził że będzie musiał  odwieźć nas do domu, ale gdy mu rozkazałam żeby ze mną wypił to napił się kilka shotów. Stwierdziłam że nie wytrzymam już dłużej więc powiedziałam że chcę do domu. Poprosiłam żeby zamówił mi tylko taksówkę a dalej sobie sama poradzę. Oczywiście nie zgodził się i powiedział że wraca ze mną. Po 15 minutach taryfa zajechała, pożegnaliśmy się ze wszystkimi i odjechaliśmy. Sama nawet nie wiem kiedy usnęłam..
Przebudziłam się chyba rano. Uchyliłam oko i zorientowałam się gdzie jestem. Tak był to mój pokój ale nie byłam w nim sama, obok mnie spał słodko Niall. I muszę ująć że bez koszulki. Oooo *.*
Zerknęłam na budzik , 10:02 .. WoW szybka jestem. Myślałam że wstanę po kolacji. Gdy miałam wstać pod poduszką usłyszałam wibracje. Oho już się ktoś dobija.. Ania , sprawnie więc odebrałam.
 - Słucham.?- powiedziałam cicho by go nie obudzić.
- Nie mów słucham bo cię..
 -Anka! -Dobra dobra sorki.- usłyszałam chichot po drugiej stronie telefonu, pfff.. wywinęłam gałami.
 - Jak tam co tam.? Opowiadaj jak było na weselu. Tłumy paparazzi, piszczących fanek i..- zaczęła szybko mówić i wymieniać ze śmiechem a w rzeczywistości tak było.
 - Dokładnie
-Co?
- No, przed kościołem roiło się od tego wszystkiego aż.
 - Ałć, sory nie wiedziałam.
- Spoko, ale muszę ci powiedzieć że impreza była odlotowa.! Wytańczyłam się za wszystkie czasy.- zaśmiałam się cicho.
- Czyli ma się rozumieć że jesteś wykończona.
- Oo w stu procentach.!
- A powiedz mi... jak tam pan Niall. - powiedziała akcentując wyraźnie ostatnie słowa.
 - No...
- Pieprzyliście się?!
-Anka!!!- wpadła w niepochamowany uciesz. - Taki żarcik.
 - A więc Niall jest ... słodki i taki ...
- Uroczy?
-Tak tego mi zabrakło.
- To tak zmieniłaś szybko zdanie? Ostatnio mówiłaś że jest spoko a teraz tu jakieś cuda niewidy, że słodki itp .
- Poznałam go lepiej i w ogóle. - zatrzymałam się.
- Ania on mi się chyba podoba.- kurde wreszcie to powiedziałam.omg!
- No to chyba dobrze.
- No właśnie chyba nie.
- Czemu?
- Bo ja jemu nie. On widzi we mnie normalną koleżankę. - To porozmawiaj z nim. - Głupia jesteś?! Chcesz żeby mnie wyśmiał?! Powie jeszcze że podoba mi się tylko dlatego bo jest bogaty i sławny.
-A nie jest tak?
 -Nie !oczywiście że nie. On podoba mi się dlatego bo jest n o r m a l n y i..
- A Michael był jaki?
- To był kretyn nie przypominaj mi, a Niall jest taki miły, zabawny, przystojny ah te włosy... no i zajebiście gra na gitarze i ten głossss... o bożeeee.- chyba trochę się zagalopowałam z tymi marzeniami.
- Powiedz mu to co teraz powiedziałaś.
-Ania nie mogę.
-Dlaczego?
- Nie podobam mu się.
- Błagam cię dziewczyno ty weź się nie ośmieszaj.. zawsze w szkole chłopaki na ciebie zwracali uwagę i to szczególnie ze starszych klas, ale ty im oczywicha dawałaś kosza.
- Nie wiem ale..- o BOŻE!!!! spojrzałam się w bok i to co zobaczyłam zamarłam. Niall leżał opary na łokciu i patrzył się na mnie! . Czułam że tracę oddech.
- Anka oddzwonię później.- rozłączyłam się i rzuciłam telefon.
- Cześć.- nie mogę w to uwierzyć .. jak mogłam być taką idiotką.! Przecież on wszystko słyszał! Kurwa ! Nie mogłam wydusić ani słowa. Momentalnie zaschło mi w gardle i odjęło głos. Patrzył się na mnie wzrokiem takim jakim.. chciał by zaraz pęknąć ze śmiechu a na ustach miał niewinny uśmieszek. Podniosłam się szybko z łóżka i pędząc w stronę łazienki, zabierając pare rzeczy po drodze. Szybko przebrałam się i związałam włosy, następnie wybiegłam z toalety domu idąc w kierunku zbytnio mi nie znanym, ale był to jakiś las.
 - Gdzie idziesz!- krzyknął Niall w oddali próbujący mnie dogonić.
-Nie ważne.-warknęłam przyspieszając tempo.
 - Stój! - złapał mnie za ramię.
- Co ci się stało?!
- Mi?! Nic! A ty już nie udawaj ! No śmiej się!- zaczęły mi po woli lecieć łzy. Nawet nie wiem czemu płaczę... z upokorzenia jakiego sobie sama doznałam ?! A on udaje że nie wie o co chodzi. Hah zabawne.
- Co? O co ci chodzi?- ta teraz udaje niewiniątko, akurat
-No śmiej się z tego że podobasz mi się! Że powiedziałam że jesteś słodki! Że jesteś zajebiście przystojny i masz boski głos! No śmiej się! - blondyn był zagubiony. Jego twarz była zaskoczona a zarazem nie wiedziała o co chodzi.
- Co? - ej no nie nie nie nie!!!
- To ty nie słyszałeś nic?
- Nie..- o fuck -.- jestem debilką.
 - Ja-ja-ja.. przepraszam.. Jestem debilką.- wydusiłam cicho patrząc się na swoje buty.
- Chcę zostać sama.- powędrowałam dalej aż doszłam do rzeki, woda pięknie szeleściła. Usiadłam na najbliższym kamieniu i oparłam głowę o kolana. Czułam się żałośnie.
- Jess..- blondyn podszedł do mnie i usiadł o bok. Położył rękę na moim udzie, przeszła mnie fala miłego drżenia.- Jess spójrz na mnie.- szepnął, wahałam się ale podniosłam głowę i spojrzałam na niego.- Nie jesteś debilką, jesteś po prostu słodka.- uśmiechnął się szeroko.- Nie sądziłem że ci się podobam.
- Horan zapomnij o tym co powiedziałam ok? zapomnij. - Ale ja .. - Skończ. - Zakochałem się w tobie rozumiesz..
-Co?- zamurowało mnie, dałam sobie chwilę na zastanowienie.- Nie Niall, nie.
- Co nie?
- Tak nie może być rozumiesz? Jesteśmy przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi. Nie chcę aby przyjaźń nasza runęła przez to. Po prostu zapomnij to co ja powiedziałam i ja zapomnę co ty powiedziałeś i będzie git.- wymusiłam sztuczny uśmiech.- Ja się odkocham i ty się odkochasz.. O! ja już się w tobie odkochałam i ok. Po sprawie.
- Jess ale ja nie umiem się w tobie odkochać.- podszedł do mnie i położył swą dłoń na moim mokrym policzku.- Spójrz na mnie.- cała zadrżałam z przerażenia, powoli podniosłam głowę i spojrzałam w jego błękitne oczy.- Nie karz mi tego robić, proszę..- patrzyliśmy głęboko w swoje tęczówki, ten jego ocean mnie zmiażdzył dosłownie.

 Przysunął się bliżej, od moich i jego warg dzieliły milimetry, aż w końcu BOOM! pocałowaliśmy się. Ah to takie uczucie którego nie da rady opisać. Po woli pogłębialiśmy pocałunek i to stawało się ... boże *.* . Oderwałam się od niego po chwili.
- Wracajmy.- uśmiechnęłam się i odwróciłam się na pięcie. Kiedy Niall złapał mnie za rękę poczułam się cała czerwona.. i tak było.

~.~


 Siedziałam na łóżku z pełną paką chipsów na brzuchu, to się nazywa prawdziwa dieta ^^ .
- Nie uważasz że powinienem iść do dietetyka?- rzucił blondyn oglądając się w lustrze.
- Haa! dobry żarcik.- parsknęłam.- Wiesz co to jest niesprawiedliwe! Ty jesz strasznie dużo z tego co się zorientowałam i nic nie tyjesz, wręcz przeciwnie, a ja jak zjem coś to od razu idzie mi w dupe! Kurwa czy jest na tym świecie sprawiedliwość.- tak się wydarłam że chyba sąsiedzi mnie słyszeli. Oj Jess za dużo emocji.. za dużo. - Jak by jeszcze w cycki poszło a nie..- fuchnęłam rozwcieczona biorąc do buzi chipsa.
- Nie, uważam że one są spoko.- zachichotał. Beszczelny typ xd Złapałam pierwszą lepszą poduszkę , zamachnęłam się i walnęłam w niego.
- Zamknij się.- wstałam z łóżka i powędrowałam do kuchni, usiadłam na blacie i napiłam się soku brzoskwiniowego. Ymmm pyszotka.
- No heeej! Tęskniłaś.- wparadował do kuchni Nialler.
- Yhym.- sapnęłam odkładając szklankę.
- Tak w ogóle to która godzina? - z tego całego nawet nie wiedziałam która na osi. Zeskoczyłam na ziemie i poszłam walnąć się do salonu na kanapę.
 - 11:11.
- O! - podniosłam się do pionu.- Szybko szybko, pomyśl życzenie! - zaknęłam oczy i pomyślałam sobie o czymś/ o kimś..
- Po co?- zaśmiał się.
 - Bo o 11:11 myśli się życzenie.
- I spełni się?- uśmiechnął się chytrze.
 - No, raczej powinno.- irlandczyk schylił się do mnie i pocałował mnie. Na początku chciało mi się śmiać ale potem odwzajemniłam pocałunek.
- Fakt spełniają się.- przewróciłam oczami i włączyłam TV. Przez jakąś godzinę siedzieliśmy bezsensownie na kanapie i oglądaliśmy telewizję. Zamiast odzywać się do siebie, pisaliśmy do siebie sms-y. Debile z nas.
 - Co sobie nucisz?- spytał.
- Nie wiem, tak jakoś coś wymyśliłam

 " Is 11:11 make a wish make a wish and say
Is 11:11 make a wish make a wish and say
 Is 11:11 make a wish make a wish and say .. i hope you come true."

 - Ej to dobre jest, tylko trzeba muzykę do tego podłożyć. Wiem napiszmy piosenkę.
- Nie ja nie jestem w tym dobra..- zrobiłam spleśniałą minę. Nagle dostałam sms-a. " Wejdź na skype, gupku ;p " tak to było od Anki. - Horciu mogę twojego laptopa.?
- Ok
- Dziena- ucałowałam go w policzek i popędziłam do pokoju. ________________________________ WIELKI POWRÓT !! SIEMA ELO MORDKI! BARDZO DŁUGO MNIE NIE BYŁO IŻ BYŁAM ZAWALONA POPRAWIANIEM OCEN. KOSZMAR -.- NA SZCZĘŚCIE JUŻ PO TYM I MOGĘ WRÓCIĆ DO BLOGOWANIA XD ;D DODATKOWO OSTATNIO TELEFON MI SIĘ POPSÓŁ ŻE TO BYŁA NRML MASAKRA. CIESZĘ SIĘ ŻE JUŻ PO WSZYSTKIM. PODCZAS PRZERWY PRZYBYŁO MI TROCHĘ WENY , WIĘC JAK CHCECIE NOWY ROZDZIAŁ TO MA BYĆ TU MEGA DUŻO KOMENTARZY!! NIE MA ULGI ! ;P A TERAZ SIĘ Z WAMI ŻEGNAMY BO DZIŚ MAM DNI SOCHACZEWA I WYSTĘPUJE DONATAN I CLEO !! ;D. DZIKIE SZALEŃSTWO XX MIŁEGO WEEKENDU WAM ŻYCZĘ ;) BAJO ;3